Kup Zabawki na Dzień Dziecka 2 Latka w kategorii Zabawki dla dzieci na Allegro - Najlepsze oferty na największej platformie handlowej. Prezenty dla 2 Latka na Allegro.pl - Zróżnicowany zbiór ofert, najlepsze ceny i promocje. Wejdź i znajdź to, czego szukasz! Dres dla 2 Latka na Allegro.pl - Zróżnicowany zbiór ofert, najlepsze ceny i promocje. Narty ; Plecaki; Motoryzacja. ZARA komplet dres 92 2 latka joggersy Zestaw dla 2 Latka na Allegro.pl - Zróżnicowany zbiór ofert, najlepsze ceny i promocje. Narty ; Plecaki; Motoryzacja. Części samochodowe; (0-2 lata), dla Kup Zabawki Interaktywne dla 2 Latka w kategorii Zabawki interaktywne dla niemowląt na Allegro - Najlepsze oferty na największej platformie handlowej. Kup Teraz! dla najmłodszych (0-2 lata) Liczba stron. 24. 32, 50 zł. zapłać później z. sprawdź. 41,49 zł z dostawą. Produkt: Montessori Ćwiczenia dwulatka Zuzanna Osuchowska. dostawa we wtorek. . Zima to taka specyficzna pora roku, która dzieli ludzi na dwie grupy. Jedni ją kochają, inni nienawidzą. Zauważyłam, że w tej pierwszej grupie ludzi są zazwyczaj ci, którym zima kojarzy się z pewnymi konkretnymi aktywnościami. Są to ludzie, którzy uwielbiają jazdę na sankach, nartach czy deskach, ale też tacy, którzy lubią sobie pozjeżdżać na sankach na osiedlowych górkach. Pozostali zimy nie znoszą, bo na co komu taka pora roku, która tylko kojarzy im się z odśnieżaniem samochodu i chlapą na chodniku, kiedy wszystko zaczyna odtajać. Ci drudzy wolą kubek kakao, koc i dobrą książkę, a śnieg oglądają z wygodnej kanapy w salonie. Ja zawsze należałam do grupy pierwszej, a umocniłam się w tej pewności, kiedy 8 lat temu nauczyłam się jeździć na nartach. Późno, przyznaję, ale pokochałam od pierwszego założenia nart i ta miłość wciąż trwa. Mój entuzjazm troszkę osłabł, kiedy złamałam łokieć na stoku, ale nie przeszkodziło mi to, żeby jeździć tydzień później z gipsem. Ech, młodość ma te swoje głupie prawa, dzisiaj już bym tak nie wariowała. Od tamtej pory jeżdżę trochę strachliwie, ale przełamuję to za każdym razem zakładając narty. Jeszcze nie mając własnych dzieci, zachwycałam się widokiem maluchów na stoku. Byłam pod ogromnym wrażeniem, z jaką lekkością uczą się jeździć i jak w lot łapią o co w tym sporcie chodzi. Postanowiłam sobie wtedy, że swoje dzieci zacznę uczyć najszybciej, jak to będzie możliwe. Wszak nie ma nic cenniejszego od pasji, która łączy wszystkich członków rodziny. Czy brałam pod uwagę, że mogą nart nie pokochać? No jasne, tym bardziej, że przyjaciele z którymi zaczynaliśmy się uczyć, zrezygnowali wtedy po 1 godzinie i od tamtej pory, przez 8 lat, nigdy już nie wrócili do nauki. Wiedziałam więc, że jest to sport, który albo się pokocha, albo będzie miało gdzieś. 1. JAK OSWOIĆ DZIECKO Z NARCIARSTWEM Gdyby nie fakt, że posiadam w domu wrażliwca, pewnie tego punktu byśmy nie przerobili. Jednak dzieci z nadwrażliwościami po prostu muszą wiedzieć wcześniej co będą robiły, co je czeka, co dokładnie będzie się działo, ile to potrwa i tak dalej. Niekiedy znajomi się dziwią, kiedy rozmawiamy z dziewczynkami, jaki mamy plan na każde wyjście z domu. Ja już robię to bez zastanowienia i jest to nasz nawyk, który służy poczuciu bezpieczeństwa, zwłaszcza dla wrażliwców. Ale do rzeczy. Nie wyobrażałam sobie, że po prostu zabiorę dziewczynki na stok i przyniosę im narciarskie buty, ubiorę i przekażę w ręce instruktora. U nas efekt byłby odwrotny do zamierzonego. Dlatego już dużo wcześniej rozmawialiśmy w domu o nartach. Dziewczynki wiedziały, że my lubimy jeździć na nartach. Oglądaliśmy razem nasze wcześniejsze zdjęcia i filmiki ze stoków. Wyciągnęliśmy też swoje stroje i dziewczynki przymierzały nasze kaski i gogle. Obejrzeliśmy sporo filmików na YT z uczącymi się jeździć dziećmi. Dzięki temu powstał u nich jakiś obraz i wyobrażenie tej aktywności. Mimo to, Zuzia do końca uparcie twierdziła, że na nartach jeździć nie będzie, a my to szanowaliśmy. Nie było mowy o żadnych przymusach. Wiedziała, że jeśli się jej nie spodoba, będzie mogła po prostu posiedzieć w schronisku, albo pozjeżdżać na sankach. Przegadaliśmy problem i wyszło na jaw, że usłyszała w opowieściach znajomych, że ktoś się na nartach zabił i ona się boi, że coś jej się stanie. Jej obawy były uzasadnione, tym bardziej, że sama się o nie bałam. Planowaliśmy, że zanim zamówimy jej instruktora realnie pojedziemy na stok, żeby mogła przez jakiś czas popatrzeć na jeżdżących ludzi i sama się przekonać, że nic im się nie dzieje. Ten problem jednak cudownie sam się rozwiązał. Kiedy pierwszego dnia nie udało nam się umówić żadnego instruktora, poszliśmy na sanki. Pisałam o tym tutaj. Na tej górce na nartach zjeżdżała dziewczynka (na oko dziesięcioletnia), której Zuzia bacznie się przyglądała. Ta, kiedy nawet się przewracała, wstawała z uśmiechem i jeździła dalej. Później Zuzia poprosiła ją o pomoc w przyniesieniu sanek i tak zostały koleżankami. Zuzia sama się przekonała, że nic złego jej się nie stanie, a zjeżdżanie na nartach jest fajne. Od tej pory nie mogła się już doczekać pierwszej lekcji. Do tego stopnia, że ten nasz wrażliwiec, który nie założy nawet spodni na nogi, sam się ubrał w kombinezon i zaakceptował pierwsze przymierzone narciarskie buty. Nie zdążyłam jej nawet dobrze ucałować, a już była na orczyku. Odetchnęłam z ulgą :) 2. KIEDY ZACZĄĆ NAUKĘ JAZDY NA NARTACH To pytanie zadałam ostatnio 5 instruktorom. Każdy z nich odpowiedział mi, że najlepiej wtedy, kiedy dziecko ma już na tyle silnie skoordynowane ruchy, że widzimy, że sobie po prostu poradzi. Niektórzy zaczynają, kiedy dziecko ma 3 latka. Instruktorzy są zgodni co do wieku 4 lat, kiedy kości i stawy są już u dziecka stabilne. Jednak każdy rodzic zna swoje dziecko najlepiej i wie, kiedy jest dla niego najlepszy czas. Ale powiem wam, że te 4 latka to wiek idealny. Dlaczego? Lena nie ma pojęcia strachu czy konsekwencji, które ma już Zuzia, jako 6 latka. W ogóle nie miała przemyśleń, że sobie może coś zrobić, a nauka była dla niej super zabawą. I tutaj właśnie jeszcze jedno spostrzeżenie. Dobry instruktor będzie wiedział, kiedy odpuścić “naukę” i zacząć się dobrze bawić, żeby dziecka nie zrazić. 6 letnia Zu naprawdę chłonęła wszystkie instrukcje i podczas 3 wjazdu już sama jechała orczykiem. Lena, no cóż, ona miała generalnie gdzieś, co to znaczy jazda pługiem. Najfajniej było jechać na krechę i przytulać się do cioci, czy wujka. Szybko znaczyło fajnie. Rozglądała się po stoku, machała do Zu i do nas, zaczepiała instruktorów, wołając do nich co chwila “no heeeeej wujek”. Mała kokietka :) Ale dzięki temu, że instruktor świetnie wplatał elementy nauki właśnie w taką zabawę, Lena naprawdę sporo zapamiętała i pokochała narty na tyle, że godzina jazdy z instruktorem to było mało. Nie chciała zdejmować nart przez następną godzinę. Zu uczyła się pilnie i po godzinie bolały ją już nogi. 3. JAK WYBRAĆ NAJLEPSZEGO INSTRUKTORA U nas nie było mowy, żebyśmy to my uczyli jeździć dziewczynki. Nikt z nas nie czuje się na siłach. Od początku w grę wchodził instruktor. Przyznaję, że popełniłam błąd i nie poszukałam w internecie wcześniej opinii o szkółkach narciarskich. Najzwyczajniej już zabrakło na to czasu przed wyjazdem i to był mój osobisty punkt stresogenny. Mam w sobie coś z wrażliwca pod tym względem, bo ja też lubię mieć plan na wszystko :) Do naszej szkółki trafiliśmy przez przypadek. Po prostu tam, po wykonaniu 20 telefonów, udało nam się znaleźć instruktora. Z Zakopanego pojechaliśmy do Białki Tatrzańskiej. A dokładniej do SKI RYŚ. I to było szczęście głupiego, jak to mówią :) Wejdź na stronę i spójrz na te roześmiane twarze. Co za ludzie. Petarda! Jesteśmy zachwyceni tym, jakie podejście mają do dzieci. I do dorosłych :) Rysiek, pozdrawiam :) Może nie potrafiłabym docenić, albo wydawałoby mi się , że to takie naturalne, gdybym nie miała porównania innego dnia z inną szkółką. Ale o tym zaraz. Wiecie co mnie urzekło najbardziej? Pierwszego dnia, Lenka zasnęła nam dosłownie 3 metry przed dojazdem na stok. Kto ma dzieci, ten wie, że obudzenie takiego dziecka i myślenie, że będzie miało humor na cokolwiek, to jak wyprawa na nieistniejący szczyt. Tak więc lenka przymierzyła chyba wszystkie buty z wypożyczalni i na każde miała jedno określenie “Nie”. Ja się już prawie poddałam i rozebrałam do bielizny, bo pot płynął po mnie strumieniami, ale ich podejście do niej sprawiło, że 5 minut później kokietowała instruktora na stoku. Kiedy wróciliśmy do nich za dwa dni, okazało się, że sami odłożyli dla nas dokładnie te buty, które Lenka zaakceptowała pierwszego dnia. No szok! Nikt ich o to nie prosił, nawet ja na to nie wpadłam. To jest w moich oczach ogromny profesjonalizm. Z tego miejsca ogromnie dziękuję!!! Innego dnia udało nam się umówić do jednej ze szkółek w Zakopanem, a dokładniej do szkółki Gigant pod Wielką Krokwią. Odradzam serdecznie, no chyba, że chcecie zniechęcić dzieci do nart i to skutecznie. Ok, jeden z trzech wynajętych instruktorów był bardzo miłym człowiekiem i Zu była zadowolona. Jednak panie, z którymi jeździła Lena i Wiktoria ( to była jakaś porażka. Niezadowolenie malowało się na ich twarzach tak wyraźnie, że sama nie miałabym ochoty z nimi jeździć. Nie miały za grosz cierpliwości i podejścia do dzieci. Na przykład, kiedy instruktorka kazała Lenie zrobić rozgrzewkę, a ta nie chciała, bo biedna ledwo się ruszała, usłyszała “jak nie będziesz mnie słuchać, nic z tego nie będzie”. I prawie tak to się skończyło. Lena odmówiła współpracy. Po kilku zdaniach wymienionych z instruktorką, okazało się, że można rozmawiać z Leną inaczej i na dodatek skutecznie. Jednak jeździłam już za nimi cały czas, bo Lena nie chciała jeździć z tą “ciocią”. Gdyby nie fakt, że po skończonej godzinie z instruktorem, Lena jeździła jeszcze godzinę z tatą, byłabym pewna, że to jazda sama w sobie jej się nie podoba. Brawo Pani instruktorka! Na ich stronie mają napisane, że posiadają nowe buty i narty, a tak zniszczonych butów dla dzieci to ja jeszcze nie widziałam. Informują też, że ich miła i profesjonalna obsługa pomoże w dobraniu obuwia. No cóż, mili to oni nie byli. Ja rozumiem, że tam była mega duża kolejka, ludzie się pchali jak chamy jeden przez drugiego, ale to nie dla mnie. Wypisałam się od razu. Gdyby tam przyszło mi dobierać Lence buty, sama bym się zraziła po pierwszym dniu i podziękowała na następny rok. W dodatku kolejki do kolejki to już za dużo jak dla uczącego się brzdąca. Takich pokładów cierpliwości to ona już nie miała. To doświadczenie dwóch różnych dni pokazało mi, że wybierając stok do nauki, dla własnego dobra warto pojechać na stok, który jest mniejszy, kameralny i nie zrazi nas pośpiechem, oraz kolejkami. To, że możemy w spokoju dobrać dziecku sprzęt, jeśli robimy to pierwszy raz, to naprawdę ogromna zaleta. 4. SPRZĘT KUPIĆ CZY WYPOŻYCZYĆ To już zależy od tego, jak grube macie portfele. Pewnie, że nowy to nowy, ale my podeszliśmy do tematu tak, że jeśli dziewczynki połkną bakcyla, dostaną swoje kaski i gogle. Z czasem może pomyślimy też o nowych butach. Jednak na pierwszy raz zdecydowaliśmy się na wypożyczalnię sprzętu. Dla nas zakup nowych kasków to już spory wydatek, ale jesteśmy w stanie go ponieść wiedząc, że to nie jest wydatek jednorazowy. Teraz mamy już zamówione nowe kaski i dziewczynki nie mogą się ich doczekać. Jeśli przeraża was, tak jak mnie, fakt, że kaski mogą być przepocone, weźcie na głowę dziecka cienką wiosenną czapeczkę. Dzięki temu jego główka nie będzie miała kontaktu z kaskiem. Jeśli wiecie, że dobraliście buty idealne, możecie wypożyczyć je na dłużej i dzięki temu nie tracić codziennie czasu na dopasowywanie nowych. 5. JAK UBRAĆ DZIECKO NA NARTY Jeśli sami jeździcie na nartach, raczej znacie odpowiedź na to pytanie. Tak, jak siebie. Jeśli to dla was nowość, podpowiem, że nie za grubo :) Oczywiście wszystko zależy od pogody, ale wystarczy koszulka i sweterek, a na nogi getry. Tutaj obowiązkowym zakupem są specjalne narciarskie skarpety. Są specjalnie pogrubione tam, gdzie noga najmocniej dociska do buta narciarskiego i dzięki temu chronią nogę przed otarciami. Koszt zakupu dwóch par takich skarpet to ok 75 zł. Nie majątek. My zakupiliśmy jeszcze getry termiczne, bo nawet gdyby narty nie wypaliły, takowe przydadzą się przez całą zimę. Koszt zakupu jednych getrów to 60 zł. Teraz zainwestujemy jeszcze w koszulki termiczne i polary. Na wierzch wybraliśmy kombinezony, żeby przy ewentualnych wypadkach, jak najmniej śniegu mogło dostać się do ciałka dziecka. Miałam też ze sobą kurtki i spodnie śniegowe, ale byliśmy zbyt krótko, żeby ich użyć. Jednak ubiór w dużej mierze może zależeć od dziecka, bo niektóre po prostu nie lubią kombinezonów. 6. GDZIE NOCOWAĆ PODCZAS NAUKI Być może pomyślisz, co to za dziwny akapit. Ale już tłumaczę. W zasadzie możesz nocować tam, gdzie chcesz. Ameryki nie odkryłam. Jeśli jednak lubisz mieć plan B, na wypadek, gdyby dziecko nie polubiło nart już pierwszego dnia, rozważ Hotel, który zapewni tobie i dziecku inne atrakcje. Domyślam się, że już sam fakt, że dziecko nie chce jeździć na nartach może być dla ciebie przykry. Nie chcę nawet myśleć, co bym czuła, gdyby do tego doszła nuda i płacz, że muszę spędzić z dzieckiem czas na kwaterze, na której nie ma nawet klocków. Możecie wziąć co prawda zabawki z domu, ale zapewniam, że jak się już spakujecie i zobaczycie ile macie walizek, to podziękujecie jeszcze za dodatkowe. Biorąc pod uwagę taką ewentualność, że narty mogą nie wypalić, zdecydowaliśmy, że partnerem naszych Ferii będzie Hotel Belvedere w Zakopanem. Wiecie już, że go uwielbiam, bo to nasz trzeci pobyt w tym Hotelu i tym razem też muszę przyznać, że spełnił nasze oczekiwania. Hotel Belvedere w trakcie ferii organizuje pakiety atrakcji dla dzieci, tak na wszelki wypadek, gdybyście potrzebowali zająć czymś dziecko. Macie do wyboru zajęcia plastyczne, naukę pływania na basenie, czy wszelakie warsztaty. Więcej o atrakcjach dla dzieci przeczytacie u Ja nie mogę nie wspomnieć o przepysznej kuchni. W zasadzie już tęsknię, kiedy wspominam nasze obiady :) Tym razem plan B nie był nam potrzebny, jednak chętnie korzystaliśmy z basenu, czy niektórych atrakcji. Na przykład dzięki temu, że zorganizowano wieczór bajkowy dla dzieci, mogliśmy z Kamilem swobodnie popracować i przygotować dla was wcześniejszą relację (klik). Piszę ci o tym Hotelu nie bez powodu! Już dosłownie za moment będę miała dla Ciebie konkurs, w którym do wygrania będzie właśnie pobyt w Hotelu Belvedere. Jeśli ferie jeszcze przed tobą, koniecznie polub mój profil na FB, żeby nie przeoczyć konkursu :) Uffff. Ktoś przebrnął do końca? :) Coś podobnego?blog parentingowyferiegdzie jechac na narty z dzieckiemgdzie na feriehotel przyjazny dzieciomjak nauczyć dziecko jezdzic na nartachjak ubrac dziecko na nartyjak wybrac instruktora dla dzieckamamagerkaPierwsze narty z dzieckiemzakopane W tej kategorii znajdziesz narty dla dzieci przeznaczone zarówno dla młodych narciarzy stawiających swoje pierwsze kroki na stoku jak i dla tych troszkę starszych radzących sobie dobrze na nartach (juniorzy). Narty dla dzieci, które stawiają swoje pierwsze kroki na stoku powinny być krótkie i lekkie. Długość nart dziecięcych w tym przypadku powinna zawierać się między klatką piersiową a maksymalnie brodą. W przypadku nart juniorskich przeznaczonych dla bardziej zaawansowanych narciarzy, długość może zawierać się między brodą a czołem (w zależności od typu narty i zaawansowania). Pamiętajmy, że bezpieczeństwo naszych dzieci zależy od jakości wybranego sprzętu, dlatego wybierajmy narty dziecięce renomowanych firm, które swoją markę gwarantują jakość i bezpieczeństwo. W przypadku wątpliwości bądź pytań skontaktuj się z naszymi doradcami, którzy pomogą dobrać optymalny sprzęt narciarski dla Twojego takie jak Fischer czy Head zadbały o to by jazda na nartach juniorskich była tym co dzieci lubią najbardziej czyli zabawą. W ofercie naszego sklepu online znajdziesz wiele kolorowych, topowych modeli nart juniorskich zarówno typowo rekreacyjnych jak i tych przeznaczonych do sportowej jazdy. Prev 1 2 Next Page 2 of 2 Recommended Posts Author Share Panowie, Na tą chwilę bardzo dziękuję za pomoc. Jeżeli syn zakceptuje to będzie polecany Dynastar SL (bo nowy). Mam nadzieję, że nie wypatrzy mu techniki i go nie zniechęci do nart. Ogólnie będę tu zaglądał na forum, i możliwe, że do zobaczenia na stokach Tylicza i Krynicy, w podanych terminach na pewno będziemy w wekendy i wolne dni, na tych stokach (mamy blisko), wiec może na przysłowiowe "piwo" będzie szansa. Dziękuję. Mitek - zwłaszcza za rozmowę i możliwe, że się usłyszymy ... Link to comment Share on other sites Share 1 godzinę temu, Jacek2021 napisał: Panowie, Na tą chwilę bardzo dziękuję za pomoc. Jeżeli syn zakceptuje to będzie polecany Dynastar SL (bo nowy). Mam nadzieję, że nie wypatrzy mu techniki i go nie zniechęci do nart. Ogólnie będę tu zaglądał na forum, i możliwe, że do zobaczenia na stokach Tylicza i Krynicy, w podanych terminach na pewno będziemy w wekendy i wolne dni, na tych stokach (mamy blisko), wiec może na przysłowiowe "piwo" będzie szansa. Dziękuję. Mitek - zwłaszcza za rozmowę i możliwe, że się usłyszymy ... Cześć Jacek jestem w 100% pewien, że go nie zniechęci - wprost przeciwnie raczej. To dobra sprawdzona konstrukcja niezmienna od lat. Ważne, żeby zdawać sobie sprawę z tego w jaki sposób może ona wpłynąć na kształtowanie techniki i tyle. Pozdrowienia Quote Link to comment Share on other sites Share 2 godziny temu, Mitek napisał: Cześć Dzieci (wszyscy zresztą ale u dzieci szczególnie to widać) uczą się przede wszystkim przez naśladownictwo podświadome. Dlatego tak ważnym elementem w nauce dzieci jest porządny wzór. Chodzi o to, że osoba, która jeździ z dzieckiem i chce je nauczyć nie musi być mistrzem dydaktyki ale musi być porządnie poukładanym technicznie narciarzem. Ćwiczenia nie są aż tak ważne i aż tak dużo nie dadzą jak jazda z dobrym wzorem. Kłopot w tym, że od wejścia nart taliowanych szkolenie przybrało chora formę jak najszybszego dojścia do jazdy ciętej co jest błędem logicznym nawet. Zwróć uwagę ile osób na kursach kadrowych potrafi bez problemu wyciąć piękny łuczek a nie ma pojęcie o poprawnej (ja nawet nie mówię dobrej) jeździe śmigiem przez zupełny brak podstaw jakimi są świadomość odciążenia i dociążenia oraz synchronizacja tych elementów z rotacją stóp czy przekrawędziowaniem. Dobrze szkolony 12 czy 13 latek zjedzie bez problemu nawet na dorosłym GS (sprawdzone wielokrotnie). Druga sprawa w nauce dzieci to tzw. indoktrynacja czyli wcześniejsze przygotowanie podłoża pod naukę jazdy i jeżdżenie na nartach. Np. - wpojenie że jazda na nartach polega na skręcaniu a nie jeździe na wprost, - że narciarz jest samodzielny - że ma jeździć i zachowywać się na stoku w sposób bezpieczny - że to jak jeździmy nie zależy w najmniejszym stopniu od sprzętu tylko od nas i naszej techniki itd. - że dobra jazda na nartach nie ma nic wspólnego z jazdą ciętą - może mieć ale ważniejsze są inne rzeczy itd. Trzecia sprawa to nie przekazywanie obaw i strachu oraz fałszywego obrazu narciarstwa. W tym wypadku jeżeli osoba ucząca jeździ na krótkich nartach bo na długich się boi bo nie umie tak samo będzie postępowało dziecko. Technika jazdy na nartach SL i GS jest identyczna. Co więcej narta SL jest nartą trudniejszą bardziej wyspecjalizowaną, wymagającą dokładniejszego balansu ale za to bardzo łatwo na niej wypaczyć technikę ze względu na jej taliowanie właśnie. Pozdrowienia Drogi Mitku Aby zakończyć te dywagacje, skoro sam zainteresowany jest już zaspokojony odniosę się w paru słowach do Twojego post: Spawa bezpieczeństwa etc. - pełna zgoda - oprócz ostatniego podpunktu - jazda cięta jest jedną z technik narciarskich (ale nie jedyna i uniwersalną) więc nie można wykluczać osób które tą technikę preferują, że są słabeuszami na stoku. Masz sporo racji co do podstawowej techniki i najbardziej uniwersalnej - czyli śmigu, od tego powinni wszyscy zaczynać swą przygodę z nartami - a często na tej technice swą przygodę kończą. Bo się słabo widzę w wieku 70+ jak cisnę ciętym skrętem na stoku:). Nie mam pewnie takiego doświadczenia ani wiedzy jak Ty, ale też już kilkadziesiąt lat na nartach jeżdzę i nie mogę się zgodzić z Tobą oraz postawioną przez Ciebie tezą że narty GS są łatwiejsze niż SL. Sam używam zarówno SL jak i GS (w wersji dla ludu - nie zawodniczej), o ile GS w śmigu, w słabych warunkach, na muldach są o niebo lepsze niż SL to przy jeździe ciętym skrętem już trzeba mieć troszkę techniki żeby wykorzystać potencjał jaki dają te narty. Nie mówimy tu o bujaniu się zlewa na prawą, tylko o jeździe semi sportowej. Jasne że można na stoku spotkać 120 kg morsy co pędzą bez opamiętania i żadnej kontroli w dół stoku (bo na to narty długie o dużym promieniu pozwalają), ale skupiamy się nad dzieckiem które w miarę dobrze jeździ, a jak wypowiedział się rodzic jest i będzie to okazyjna jazda na nartach. Powyższym delikwentom dałbym SL-ki 150 cm żeby ostudzić ich zapędy jazdy na krechę. Co do wzorców i naśladownictwa - bez dwóch zdań - popieram - z autopsji. Mam grupę znajomych z którymi jeździmy na narty i mają dzieciaki w podobnym wieku do mojego syna - kolega ma problem z jazdą - wygląda jakby powoził bryczkę i nie może tego wyeliminować - syna uczył i z nim dużo jeździ - identyczny styl, drugi znajomy podobnie tylko ręce latają na boki - syn identico. I ostatnia rzecz - podobnie jak wcześniej napisałeś "Dobrze szkolony 12 czy 13 latek zjedzie bez problemu nawet na dorosłym GS" - nie ciętym skrętem i nie po bramkach. No chyba że jest mocno wyrośnięty i przypomina bardziej młodzieńca niż dziecko. Sam próbowałem na prawdziwych GS na bramkach i 2-3 pierwsze bramki to dramat, później już jakoś poszło ale łatwo nie było. pozdrawiam. Link to comment Share on other sites Share 2 godziny temu, Marcos73 napisał: Drogi Mitku Aby zakończyć te dywagacje, skoro sam zainteresowany jest już zaspokojony odniosę się w paru słowach do Twojego post: Spawa bezpieczeństwa etc. - pełna zgoda - oprócz ostatniego podpunktu - jazda cięta jest jedną z technik narciarskich (ale nie jedyna i uniwersalną) więc nie można wykluczać osób które tą technikę preferują, że są słabeuszami na stoku. Masz sporo racji co do podstawowej techniki i najbardziej uniwersalnej - czyli śmigu, od tego powinni wszyscy zaczynać swą przygodę z nartami - a często na tej technice swą przygodę kończą. Bo się słabo widzę w wieku 70+ jak cisnę ciętym skrętem na stoku:). Nie mam pewnie takiego doświadczenia ani wiedzy jak Ty, ale też już kilkadziesiąt lat na nartach jeżdzę i nie mogę się zgodzić z Tobą oraz postawioną przez Ciebie tezą że narty GS są łatwiejsze niż SL. Sam używam zarówno SL jak i GS (w wersji dla ludu - nie zawodniczej), o ile GS w śmigu, w słabych warunkach, na muldach są o niebo lepsze niż SL to przy jeździe ciętym skrętem już trzeba mieć troszkę techniki żeby wykorzystać potencjał jaki dają te narty. Nie mówimy tu o bujaniu się zlewa na prawą, tylko o jeździe semi sportowej. Jasne że można na stoku spotkać 120 kg morsy co pędzą bez opamiętania i żadnej kontroli w dół stoku (bo na to narty długie o dużym promieniu pozwalają), ale skupiamy się nad dzieckiem które w miarę dobrze jeździ, a jak wypowiedział się rodzic jest i będzie to okazyjna jazda na nartach. Powyższym delikwentom dałbym SL-ki 150 cm żeby ostudzić ich zapędy jazdy na krechę. Co do wzorców i naśladownictwa - bez dwóch zdań - popieram - z autopsji. Mam grupę znajomych z którymi jeździmy na narty i mają dzieciaki w podobnym wieku do mojego syna - kolega ma problem z jazdą - wygląda jakby powoził bryczkę i nie może tego wyeliminować - syna uczył i z nim dużo jeździ - identyczny styl, drugi znajomy podobnie tylko ręce latają na boki - syn identico. I ostatnia rzecz - podobnie jak wcześniej napisałeś "Dobrze szkolony 12 czy 13 latek zjedzie bez problemu nawet na dorosłym GS" - nie ciętym skrętem i nie po bramkach. No chyba że jest mocno wyrośnięty i przypomina bardziej młodzieńca niż dziecko. Sam próbowałem na prawdziwych GS na bramkach i 2-3 pierwsze bramki to dramat, później już jakoś poszło ale łatwo nie było. pozdrawiam. Cześć Dzięki za obszerną odpowiedź. 1. Żeby była jasność. Ja nie oczekuję potwierdzenia czy polemiki - to o czym pisze wiem z doświadczenia oraz wielu lat szkolenia na stoku innych. 2. Co do technik ciętych, przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Nie chodzi o preferowanie technik ciętych ale o zaburzenie w toku nauczania prowadzące do prezentowania i prób uczenia technik ciętych ludzi, którzy nie opanowali podstawowych elementów technicznych. Nie na darmo programy nauczania praktycznie wszystkich szkół na świecie są podzielone na trzy poziomy: kątowy, równoległy i cięty. W takiej i tylko takiej kolejności z obowiązkiem pełnego opanowania etapów wcześniejszych aby rozpocząć późniejsze i... koniec. 3. Pisanie, że ktoś powinien "zaczynać przygodę z nartami od śmigu" - chyba nie to chciałeś napisać więc nie komentuję. 4. Nie ma różnicy między nartami SL i GS - wystarczy zaadaptować technikę. Które i gdzie są lepsze zależy od jadącego, reszta ma znaczenie niewielkie. 5. Co do "ostudzić zapędy jazdy na krechę" - nie. Na tym etapie kształtowania techniki doprowadzi to bardzo szybko do upraszczania techniki przez stosowanie skrętu przez wysunięcie narty wewnętrznej i ... technika zniknie. Widać to nawet u osób dorosłych, które jeżdżą wyłącznie na GS jak po przejściu na SL, po pewnym czasie, gdy się nie pilnują zaczynają robić charakterystyczne błędy. Właśnie w wypadku takiego chłopaka tylko GS do dorosłości, a później niech sobie wybiera. Co innego gdy w grę wchodzi szkolenie sportowe ale o tym nie rozmawiamy. Szkolenia sportowe czyli regularny trening, długi proces rozpisany na lata. Nie myślę o kolesiu, który pojechał na dwa dni czy nawet tydzień do Ptaka. 6. Kwestii wykorzystania potencjału nie ruszam bo to typowy tekst bajkowy. Każdy wykorzystuje narty jak chce a jak ktoś nim za często operuje to zawsze kieruję do Hermanna Maiera - niech wykorzysta tak ja on - nie będę wtedy dyskutował. 7. Bolid to nie narciarz i nie należy go tak traktować ani nazywać. Należy go po prostu skutecznie usunąć ze stoku. Serdecznie pozdrawiam Link to comment Share on other sites Share 7 minut temu, Mitek napisał: Cześć Dzięki za obszerną odpowiedź. 1. Żeby była jasność. Ja nie oczekuję potwierdzenia czy polemiki - to o czym pisze wiem z doświadczenia oraz wielu lat szkolenia na stoku innych. 2. Co do technik ciętych, przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Nie chodzi o preferowanie technik ciętych ale o zaburzenie w toku nauczania prowadzące do prezentowania i prób uczenia technik ciętych ludzi, którzy nie opanowali podstawowych elementów technicznych. Nie na darmo programy nauczania praktycznie wszystkich szkół na świecie są podzielone na trzy poziomy: kątowy, równoległy i cięty. W takiej i tylko takiej kolejności z obowiązkiem pełnego opanowania etapów wcześniejszych aby rozpocząć późniejsze i... koniec. 3. Pisanie, że ktoś powinien "zaczynać przygodę z nartami od śmigu" - chyba nie to chciałeś napisać więc nie komentuję. 4. Nie ma różnicy między nartami SL i GS - wystarczy zaadaptować technikę. Które i gdzie są lepsze zależy od jadącego, reszta ma znaczenie niewielkie. 5. Co do "ostudzić zapędy jazdy na krechę" - nie. Na tym etapie kształtowania techniki doprowadzi to bardzo szybko do upraszczania techniki przez stosowanie skrętu przez wysunięcie narty wewnętrznej i ... technika zniknie. Widać to nawet u osób dorosłych, które jeżdżą wyłącznie na GS jak po przejściu na SL, po pewnym czasie, gdy się nie pilnują zaczynają robić charakterystyczne błędy. Właśnie w wypadku takiego chłopaka tylko GS do dorosłości, a później niech sobie wybiera. Co innego gdy w grę wchodzi szkolenie sportowe ale o tym nie rozmawiamy. Szkolenia sportowe czyli regularny trening, długi proces rozpisany na lata. Nie myślę o kolesiu, który pojechał na dwa dni czy nawet tydzień do Ptaka. 6. Kwestii wykorzystania potencjału nie ruszam bo to typowy tekst bajkowy. Każdy wykorzystuje narty jak chce a jak ktoś nim za często operuje to zawsze kieruję do Hermanna Maiera - niech wykorzysta tak ja on - nie będę wtedy dyskutował. 7. Bolid to nie narciarz i nie należy go tak traktować ani nazywać. Należy go po prostu skutecznie usunąć ze stoku. Serdecznie pozdrawiam Kurde, lubie czytac Twoje posty! 🙂 Quote Link to comment Share on other sites Share 51 minut temu, Mitek napisał: Cześć Dzięki za obszerną odpowiedź. 1. Żeby była jasność. Ja nie oczekuję potwierdzenia czy polemiki - to o czym pisze wiem z doświadczenia oraz wielu lat szkolenia na stoku innych. 2. Co do technik ciętych, przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Nie chodzi o preferowanie technik ciętych ale o zaburzenie w toku nauczania prowadzące do prezentowania i prób uczenia technik ciętych ludzi, którzy nie opanowali podstawowych elementów technicznych. Nie na darmo programy nauczania praktycznie wszystkich szkół na świecie są podzielone na trzy poziomy: kątowy, równoległy i cięty. W takiej i tylko takiej kolejności z obowiązkiem pełnego opanowania etapów wcześniejszych aby rozpocząć późniejsze i... koniec. 3. Pisanie, że ktoś powinien "zaczynać przygodę z nartami od śmigu" - chyba nie to chciałeś napisać więc nie komentuję. 4. Nie ma różnicy między nartami SL i GS - wystarczy zaadaptować technikę. Które i gdzie są lepsze zależy od jadącego, reszta ma znaczenie niewielkie. 5. Co do "ostudzić zapędy jazdy na krechę" - nie. Na tym etapie kształtowania techniki doprowadzi to bardzo szybko do upraszczania techniki przez stosowanie skrętu przez wysunięcie narty wewnętrznej i ... technika zniknie. Widać to nawet u osób dorosłych, które jeżdżą wyłącznie na GS jak po przejściu na SL, po pewnym czasie, gdy się nie pilnują zaczynają robić charakterystyczne błędy. Właśnie w wypadku takiego chłopaka tylko GS do dorosłości, a później niech sobie wybiera. Co innego gdy w grę wchodzi szkolenie sportowe ale o tym nie rozmawiamy. Szkolenia sportowe czyli regularny trening, długi proces rozpisany na lata. Nie myślę o kolesiu, który pojechał na dwa dni czy nawet tydzień do Ptaka. 6. Kwestii wykorzystania potencjału nie ruszam bo to typowy tekst bajkowy. Każdy wykorzystuje narty jak chce a jak ktoś nim za często operuje to zawsze kieruję do Hermanna Maiera - niech wykorzysta tak ja on - nie będę wtedy dyskutował. 7. Bolid to nie narciarz i nie należy go tak traktować ani nazywać. Należy go po prostu skutecznie usunąć ze stoku. Serdecznie pozdrawiam Drogi Mitku 1). Nie mam zamiaru z tobą polemizować, bo i nie mam takiej wiedzy. 2). Rodzic robi dziecku niejako przyśpieszony kurs wg. swojej nierzadko wątpliwej wiedzy. Natomiast musisz mieć świadomość, że Twoi "oponenci" to amatorzy i wiedzę swą musisz przekazywać bardziej łopatologicznie. W pewnym momencie to myślałem że mnie obrażasz:) 3). Taki skrót myślowy oczywiście, chciałbym aby adepci narciarciarstwa dążyli do opanowania tej techniki poprzez poszczególne etapy szkolenia, która wg mnie jest najbardziej uniwersalną techniką. 4). Nie ma różnicy między nartami SL i GS - wystarczy zaadaptować technikę. Skoro nie ma różnicy, to po co adoptować technikę? 5). Co do "ostudzić zapędy jazdy na krechę" - chodziło mi o rozpędzone "morsy" - często zagrażające zdrowiu i życiu innym. 6). Herminator niewątpliwie był czołową postacią narciarstwa alpejskiego. Bezdyskusyjnie. 7). Tu jakieś pomysły? Sugestie? Jeśli jest trzeźwy to tak naprawdę nic się nie da zrobić. pozdrowienia. Quote Link to comment Share on other sites 1 month later... Share podpinając się: proszę podpowiedzcie co sądzicie o tej ofercie - i czy ktoś zna Pana Adama Borkowskiego z Zakopanego (sprzedawca). muszę młodemu kupić pierwsze swoje narty, a nie chcę iść w jakiś szmelc. 11 lat, 38kg, ~160cm wzrostu, wiatr we włosach jak zapnie narty, ale jest szpilka. Jest po 3 sezonach szkółki narciarskiej (3x po tydzień) + jakieś pojedyncze wyjazdy. Nie mam filmu, ale ma jeszcze dużo do nauczenia się, żeby to wyglądało ładnie. Założyłem jakieś GSy Jr, ale nie chcę pompować nie wiadomo ile kasy, zwłaszcza że ma już but 40 i się nie zatrzymuje, więc będę miał koszt wymiany butów co rok. Byle narty wytrzymały 2-3 sezony 🙂 Znalazłem jeszcze fishery GSy Jr (takie jak moje, rocznik chyba 18/19), ale za 5-6 stówek (też na bank potreningowe). Nie wiem czy warto przepłacać. Co Wy na to? Bardziej liczę na info - tak, nie, mam lepszy pomysł (i tu konkret), niż rozwodzenie się n/t umiejetnościami lub ich braku młodego 🙂 Quote Link to comment Share on other sites Share Spytałem się córki, która stosunkowo niedawno była dziesięciolatką (a obecnie startuje w MPP i jest demonstratorem PZN) - NIE - chyba, że jest mega zdolny. Sportowa narta powyżej wzrostu nie ułatwia nauki. Córka powiedziała, że może oddać swoje stare slalomki Fisher 145cm - są trochę długie, ale da za darmo (odbiór w Warszawie), ale sugeruje nartę bardziej rekreacyjną i nowszą. Quote Link to comment Share on other sites Share 43 minuty temu, Wojcio napisał: Spytałem się córki, która stosunkowo niedawno była dziesięciolatką (a obecnie startuje w MPP i jest demonstratorem PZN) - NIE - chyba, że jest mega zdolny. Sportowa narta powyżej wzrostu nie ułatwia nauki. Córka powiedziała, że może oddać swoje stare slalomki Fisher 145cm - są trochę długie, ale da za darmo (odbiór w Warszawie), ale sugeruje nartę bardziej rekreacyjną i nowszą. Dzięki za propozycję, w razie czego odezwę się na priv. Quote Link to comment Share on other sites Share 1 godzinę temu, Wojcio napisał: Spytałem się córki, która stosunkowo niedawno była dziesięciolatką (a obecnie startuje w MPP i jest demonstratorem PZN) - NIE - chyba, że jest mega zdolny. Sportowa narta powyżej wzrostu nie ułatwia nauki. Córka powiedziała, że może oddać swoje stare slalomki Fisher 145cm - są trochę długie, ale da za darmo (odbiór w Warszawie), ale sugeruje nartę bardziej rekreacyjną i nowszą. Wężykiem! Quote Link to comment Share on other sites Share 11 minut temu, star napisał: Wężykiem! A jak! Quote Link to comment Share on other sites Share On 11/19/2021 at 12:27 PM, Marcos73 said: 5). Co do "ostudzić zapędy jazdy na krechę" - chodziło mi o rozpędzone "morsy" - często zagrażające zdrowiu i życiu innym. To ja słyszałam odwrotną radę, żeby zachęcić młodych do szybkiej i nieostrożnej jazdy.... Potrzebna jest tania dwustronna dwukolorowa kurtka na deszcz.... jak ktoś złapie dziecko, że za szybko .... i grozi usunięciem ze stoku... ....każesz lecieć się przebrać na inny kolor, żeby biletu nie zabrali. 😉 Quote Link to comment Share on other sites Share 15 godzin temu, Joanna Sm napisał: To ja słyszałam odwrotną radę, żeby zachęcić młodych do szybkiej i nieostrożnej jazdy.... Potrzebna jest tania dwustronna dwukolorowa kurtka na deszcz.... jak ktoś złapie dziecko, że za szybko .... i grozi usunięciem ze stoku... ....każesz lecieć się przebrać na inny kolor, żeby biletu nie zabrali. 😉 Cześć Mowa nie o dzieciach tylko o 100kg taranach bez rozumu, właśnie we Francji taki pajac zabił 5-cio letnie dziecko. pozdrawiam. Quote Link to comment Share on other sites Share 2 hours ago, Marcos73 said: Cześć Mowa nie o dzieciach tylko o 100kg taranach bez rozumu, właśnie we Francji taki pajac zabił 5-cio letnie dziecko. pozdrawiam. No tak, to bardzo zły przykład podałam. sorry Zauważyłam, że dla początkujących w tym małych dzieci często wydzielona i ogrodzona jest część stoku do nauki W mniejszych ośrodkach być może nie ma takiej możliwości i przy tłoku i małej kontroli jazdy dochodzi do takich niewyobrażalnych wypadków Quote Link to comment Share on other sites Share 13 minut temu, Joanna Sm napisał: No tak, to bardzo zły przykład podałam. sorry Zauważyłam, że dla początkujących w tym małych dzieci często wydzielona i ogrodzona jest część stoku do nauki W mniejszych ośrodkach być może nie ma takiej możliwości i przy tłoku i małej kontroli jazdy dochodzi do takich niewyobrażalnych wypadków Cześć Generalnie stok jest dla każdego, ten co jedzie z góry ma obowiązek uważać na ludzi będącym przed nim (poniżej) i nie ma dyskusji, nie ma czegoś takiego jak zajechał mi drogę czy coś w tym stylu. Właśnie wróciłem z Włoch i było mało ludzi, ale były z nami dzieciaki i naprawdę oczy trzeba mieć dookoła głowy, niby pusto - a cisną z góry matoły bez jakiejkolwiek kontroli nad prędkością, staliśmy przed wejściem na krzesło i zakładaliśmy maseczki, omc nas taki pajac nie staranował, jeszcze miał pretensje że stoimy - bo mu góra ucieknie - cymbał jeden - a z nami dzieciaki 6-12 lat. Mało brakło i odpiąłbym narty. pozdrawiam Link to comment Share on other sites Prev 1 2 Next Page 2 of 2 Join the conversation You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account. narty z dziećmi Nauka jazdy na snowboardzie i narty w Szczyrku to nasz kolejny rodzinny wypad pełen emocji i fantastycznej zabawy. Gdzie warto jechać i o czym trzeba wcześniej pomyśleć, żeby nie wydać fortuny na wyjazd. Zobaczcie nasze cenne wskazówki i rady w najnowszym filmie z wyjazdu na narty oraz snowboard. Narty z dziećmi to chyba najlepsza przygoda jaka nas spotkała w życiu. Przetrwanie zimy zawsze było dla nas trudne, długie i nużące, ale od kiedy jeździmy całą rodziną na nartach to czas mija nam fantastycznie. Tym razem podczas naszego rodzinnego wypadu odwiedziliśmy Białkę Tatrzańską, Małe Ciche i przepiękną Bacheldovą Dolinę na Słowacji. Już trzeci rok z rzędu wspólnie z dziećmi jeździmy na narty w Polsce. Wcześniej pisałam Wam o Beskidach o dokładniej o Szczyrku i Wiśle. Tym razem postanowiliśmy odwiedzić Tatry i stację narciarską Małe Ciche. To stosunkowo łagodny i bardzo szeroki, a przede wszystkim przyjazny dla rodzin stok widokowy. Nasze wrażenia możecie również zobaczyć na filmie we wpisie. Szczyrk i Wisła, to nasze ulubione miejsca w okresie zimowym, które odwiedziliśmy już trzeci rok z rzędu. Okres między Świętami, a Sylwestrem pozwala nam nacieszyć się odrobiną rodzinnej zabawy. Kolejny nasz ,,narciarski” pobyt tam, pozwolił już całkiem dobrze poznać okolice i śmiało możemy polecić Wam kilka fajnych miejsc na rozpoczęcie przygody z nartami. Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies, w zakresie odpowiadającym konfiguracji Twojej przeglądarki. Akceptuję Odrzucam Więcej Sprzęt narciarski dla dzieci ilość znalezionych towarów: 184Nauka jazdy na nartach może być dla dziecka świetną zabawą. Wpływa ona też pozytywnie na zdrowie i rozwój najmłodszych, kształtując jednocześnie nawyki związane z aktywnym i zdrowym trybem życia. Dzieci uczą się instynktownie, znacznie łatwiej przyswajają wiedzę i umiejętności niż dorośli. Dlatego dobrze jest rozpocząć edukację narciarską dziecka jak najwcześniej, najlepiej już w wieku 4-5 lat. Ważne przy tym jednocześnie, by narty dla dzieci były odpowiednio dobrane. Właściwy rozmiar oraz rodzaj sprzętu to gwarancja owocnej nauki i większej przyjemności z jazdy, ale także pełnego bezpieczeństwa malucha. Należy unikać kupowania nart „na wyrost” i zdać się na opinie ekspertów. Jeśli potrzebujesz pomocy przy wyborze nart dla dziecka, możesz skorzystać z pomocy personelu naszego sklepu. Oferujemy narty dla dzieci od renomowanych producentów: firm Fischer, Atomic, K2, Salomon, Rossignol, Head itp. Są one profesjonalnie wykonane i łatwe w obsłudze. Zapewnią dzieciom szybką naukę i dużo radości na stoku. Proponujemy również szeroki wybór butów narciarskich dla dzieci, a także atrakcyjną i funkcjonalną odzież zapewniającą pełen komfort i swobodę ruchów.

narty dla 2 latka