Polowanie na dziki. Organizujemy profesjonalne polowania zbiorowe na dziki. Wyprawy są dopasowane do indywidualnych potrzeb i wymagań korzystających z naszych usług myśliwych. Priorytetem dla nas jest satysfakcja klienta. Polowanie na dziki jest jedną z najskuteczniejszych form myśliwskich.
To było polowanie zbiorowe, tzw. myśliwych dewizowych z Włoch i Hiszpanii. Myśliwi schowani byli za słomianymi parawanami, każdy z nich miał po 2-3 sztuki półautomatycznej broni i jednego pomocnika, który im tę broń przeładowywał. W polowaniach często chodzi o zestrzelenie możliwie jak największej ilości ptaków.
. Celem ekologów stało się rozporządzenie ministra środowiska z 11 marca 2005 roku, prezentujące listę gatunków zwierząt łownych. Znajduje się na niej 13 gatunków dzikich ptaków, kaczki, gęsi, bażanty, kuropatwy i słonki. - Populacje wielu z nich uległy w ostatnich latach dramatycznemu zmniejszeniu. Polowania niweczą skutki działań ochronnych, w tym kosztownych zabiegów ochrony czynnej, którą finansują wszyscy - napisali do polskich parlamentarzystów ekolodzy. - Podczas polowań zabijane są także gatunki objęte ochroną ścisłą, czasami wręcz na skraju wymarcia w Polsce, jak na przykład podgorzałka. Wynika to z trudności w odróżnieniu gatunków łownych od pozostałych - zdaniem, dodatkowe niebezpieczeństwo stwarza kilkaset ton toksycznego ołowiu (w postaci śrutu i naboi).- Ołów ten kumuluje się od lat, zanieczyszczając glebę i wody i stanowiąc realne zagrożenie ołowicą, zarówno dla człowieka, jak i dla zwierząt - mówi dr Sławomir Zieliński z Rotmanki (gm. Pruszcz Gdański), uczestnik punktów ekologówEkolodzy opracowali listę pięciu punktów, które mają przekonać parlament. Uzasadniają, że dzikie ptaki nie powodują znaczących szkód w uprawach rolnych, mają naturalnych drapieżników we wszystkich stadiach życia, mięso z nich pozyskiwane nie ma żadnego znaczenia ekonomicznego, w wyniku polowań na ptaki łowne zabijane są także gatunki objęte ochroną, a do środowiska naturalnego wprowadza się niekontrolowane ilości ołowiu. - Ekolodzy mają prawo pisać do samego Pana Boga - komentuje Marian Wilczewski, łowczy Zarządu Okręgu PZŁ w cztery punkty odrzuca jako wymierzone w wielowiekową tradycję. Piąty - dotyczący ołowiu - jest, jego zdaniem, nieaktualny, bo śrut ołowiany zostanie wkrótce zastąpiony stalowym. - Strzelamy tylko do czterech gatunków kaczek, bo pozostałe są chronione. W Niemczech czy Danii strzela się do wszystkich - zauważa Wilczewski. Łowczy twierdzi, że w ciągu kilkunastu lat nie spotkał się z przypadkiem zabicia chronionego ptaka przez Polowanie na dzikie ptactwo to nie tylko wielowiekowa tradycja, ale i element myśliwskiej kuchni. O tym też trzeba pomyśleć - dodaje Wilczewski. Ekolodzy: ptaki konają w męczarniachEkologów to nie przekonuje. - Każde dziecko będzie się broniło, jeśli się mu odbierze ulubioną zabawkę - ripostuje Zieliński. - Należy też wspomnieć o ranionych ptakach, które później konają w męczarniach. Zdarzają się też postrzelenia towarzyszy rozpoczęła federacja organizacji pozarządowych pod nazwą "Niech żyją!".- Mniej więcej co szósty poseł lub senator jest myśliwym, więc łatwo nie będzie, ale się uda, to kwestia czasu. Naszą kampanię kierujemy do 37,9 miliona ludzi w Polsce, bo pozostałe 100 tysięcy ludzi to myśliwi - mówi Zenon Kruczyński, członek Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. - Sam kiedyś zrezygnowałem z łowiectwa, bo nie chciałem już dalej zabijać. Konsekwencją polowań na ptaki jest to, że ginie około 700 tysięcy ptaków, a do gleby i wody trafia minimum 400 tysięcy kilogramów ołowianego śrutu rocznie. Dla porównania - polski przemysł i transport łącznie emitują przez rok tyle samo ton ołowiu. Należy dodać, że sprawa ołowiu nie jest podstawowym argumentem. - Nawet jeśli myśliwi będą strzelać stalowym śrutem, nie zmienia to zasadniczego faktu bezsensownego zabijania dzikiego ptactwa - dodaje Zenon Kruczyński. - W historii było wiele tradycji, z których ludzkość się wycofała. Nie ma już niewolnictwa, palenia kobiet na stosach, kary śmierci, a teraz trzeba wycofać się z "tradycji" zabijania Związek Łowiecki: Pomysł z piekła rodem- To pomysł z piekła rodem, a argument trującego ołowiu nie jest przekonujący, bo zagrożenie dla środowiska jest znikome - mówi Marek Matysek, rzecznik prasowy Polskiego Związku Łowieckiego. - Ptactwa chronionego nie zabijamy, bo nie strzela się do nierozpoznanego celu. My wiemy, gdzie jakie kaczki bytują, a strzelamy głównie do bażantów, które sami puszczamy w teren. Dzikich kaczek pozyskujemy śladową ilość. Nie strzelamy też do kuropatw, a nawet przywracamy je przyrodzie. Należy wiedzieć, że jeden pies musi być na trzech myśliwych. On znajdzie rannego ptaka. To wydumany problem. My nie tylko strzelamy, ale i chronimy.
Jeśli miałbym wskazać najlepszego twórcę komedii w ostatniej dekadzie, z całą pewnością byłby to Taika Waititi. W przeddzień polskiej premiery jego nowego filmu – Thor: Ragnarok – chciałbym zajrzeć do krainy Frodo Bagginsa, czyli Nowej Zelandii, gdzie reżyser w 2016 roku nakręcił kolejny, typowy dla siebie film – Dzikie łowy. Bohaterem, którego naprawdę ciężko nie polubić jest nastoletni Ricky Baker (Julian Dennison) – fan rapu i poezji haiku. Aspiruje do zostania gangsterem na pełen etat. Jego przeszłość (nieposłuszeństwo, plucie, śmiecenie, rzucanie kamieniami, kradzież słodyczy, do których ma wrodzoną skłonność) oraz obecna sytuacja, wskazują, że zgodnie ze stereotypem, mógłby zaistnieć w tym światku. Poznajemy go w momencie przeprowadzki do nowej opiekunki prawnej – entuzjastycznej nastawionej, hardej kobiety – Belli. Ricky do tej pory zmagał się z wieloma problemami. Przerzucany przez opiekę społeczną z jednego miejsca w drugie, jeszcze nie wie, że w nowm domu, gdzieś na skraju buszu, czeka go zupełnie inna przygoda. Buńczuczność, której źródła można upatrywać w osieroceniu, zajmie do tej pory niezaznana przyjaźń. Jak zauważyłem, reżyser wyśmienicie radzi sobie z komedią, ale trzeba mu oddać, że potrafi wykreować także postać dramatyczną, a wręcz tragiczną. Grany przez Sama Neilla Hector jest stetryczałym, zarośniętym mężczyzną, który najlepsze lata ma już za sobą. Czara goryczy przelewa się, gdy spotyka go bardzo osobista i głęboka strata. Najchętniej pozbyłby się chłopca, lecz los, jak to los, gotuje mu wręcz odwrotną historię. W filmie przemycono wiele wartości i motywów. Głównym jest wspomniana przyjaźń – ta męska, ale również przyjaźń z czworonogiem (wdzięcznie wabiącym się Tupac’iem). Oko nawet niezbyt wprawionego widza wypatrzy wiele nawiązań do innych, kultowych dzieł filmowych, Człowieka z blizną, Rambo: Pierwszej krwi czy Terminatora. Niestety, powiązania pokazane są w bardzo jednoznaczny sposób, co może odebrać nieco przyjemności widzowi w samodzielnym główkowaniu. Ucieczka i ukrywanie się w puszczy dwójki bohaterów jest procesem inicjacji młodego chłopca. W roli banity czuje się on jak pstrąg w potoku, ale nadejdzie moment, w którym będzie musiał wrócić i w końcu dostosować się do otaczającego go świata. Natomiast sytuację Hectora, znakomicie oddają słowa piosenki Leonarda Cohena – The Partisan, zawartej w scenie podjęcia decyzji o dalszej ucieczce. Oprócz nich, cała ścieżka dźwiękowa została dobrana perfekcyjnie i oddaje ducha filmów indie. When they poured across the border I was cautioned to surrender This I could not do I took my gun and vanished. I have changed my name so often I’ve lost my wife and children But I have many friends And some of them are with me An old woman gave us shelter Kept us hidden in the garret Then the soldiers came She died without a whisper Dzieła Waititiego zawsze oglądam z dużą przyjemnością chociażby Co robimy w ukryciu, a na kolejne czekam przebierając nogami. Reżyser wyrobił własny, oryginalny styl. Zdarza się też, że występuje w roli cameo. Jego twórczość można rozpoznać, podobnie jak filmy Wesa Andersona, nawet na seansach „w ciemno”. Nowozelandczyk przewietrzył pokój z komediami. Czekam na kolejnego takiego twórcę. 9/10
Wuhan oficjalnie zakazał jedzenia dzikich zwierząt. To efekt koronawirusa. Naukowcy podejrzewają, że odpowiedzialny za trwającą pandemię wirus SARS-CoV-2 przeniósł się na człowieka z dzikich zwierząt, którymi nielegalnie handlowano na wuhańskim targowisku. Władze Wuhanu formalnie ogłosiły zakaz jedzenia dzikich zwierząt oraz polowania na nie na całym obszarze administracyjnym. To własnie w tym 11-milionowym mieście, położonym w środkowych Chinach, wykryto pierwsze przypadki koniec lutego chiński parlament podjął decyzję o eliminacji nielegalnego handlu dzikimi zwierzętami oraz ich spożywania w całym kraju. Od tamtej pory chińskie miasta i regiony opracowują i ogłaszają szczegółowe przepisy lokalne w tym zakresie. Zobacz także Wuhan zakazuje jedzenia dzikich zwierząt i handlowania nimiJak wynika z komunikatu władz miasta, przez pięć lat zakazane będzie jedzenie „dzikich zwierząt lądowych” oraz rzadkich i chronionych gatunków wodnych. Stanowcze działania zapowiedziano również przeciwko osobom nielegalnie handlującym takimi zwierzętami lub wytworzonymi z nich jest także polowanie na dzikie zwierzęta na całym obszarze administracyjnym miasta. Wyjątkiem są „badania naukowe, regulowanie stanu populacji, monitorowanie chorób zakaźnych i innych szczególnych okoliczności” - napisano w komunikacie. Zobacz także Hodowla dzikich zwierząt będzie poddana ścisłemu nadzorowi i nie będzie dozwolona w celach konsumpcyjnych. Zapowiedziano przy tym odszkodowania dla licencjonowanych hodowców, którzy w związku z zakazem będą musieli zmienić trzy chińskie prowincje, Hunan, Jiangxi i Guangdong, ogłosiły już plany rekompensat dla rolników zmuszonych do rezygnacji z legalnej hodowli określonych gatunków dzikich zwierząt – informowały państwowe chińskie media. Licencjonowanym hodowcom w Hunanie obiecano odszkodowania w wysokości 630 juanów (370 zł) za jeżozwierza, 600 juanów (350 zł) za cywetę, 75 juanów (44 zł) za kilogram bambusowca chińskiego i 120 juanów (70 zł) za kilogram kobry. Zobacz także News
iStockTaktyczny Nóż Bojowy Polowanie Survival Sawback Izolowany Na Białym Tle - zdjęcia stockowe i więcej obrazów Bez ludziPobierz to zdjęcie Taktyczny Nóż Bojowy Polowanie Survival Sawback Izolowany Na Białym Tle teraz. Szukaj więcej w bibliotece wolnych od tantiem zdjęć stockowych iStock, obejmującej zdjęcia Bez ludzi, które można łatwo i szybko #:gm1406537770$9,99iStockIn stockTaktyczny nóż bojowy Polowanie Survival Sawback izolowany na białym tle – Zdjęcia stockoweTaktyczny nóż bojowy Polowanie Survival Sawback izolowany na białym tle - Zbiór zdjęć royalty-free (Bez ludzi)OpisTactical Combat Knife Hunting Survival Sawback Isolated On White wysokiej jakości do wszelkich Twoich projektów$ z miesięcznym abonamentem10 obrazów miesięcznieNajwiększy rozmiar:5322 x 3180 piks. (45,06 x 26,92 cm) - 300 dpi - kolory RGBID zdjęcia:1406537770Data umieszczenia:21 lipca 2022Słowa kluczoweBez ludzi Obrazy,Białe tło Obrazy,Broń Obrazy,Błyszczący Obrazy,Clip Art Obrazy,Czarny kolor Obrazy,Fotografika Obrazy,Horyzontalny Obrazy,Jeden przedmiot Obrazy,Kieszeń Obrazy,Kształt Obrazy,Metal Obrazy,Neutralne tło Obrazy,Niebezpieczeństwo Obrazy,Nóż Obrazy,Obraz w kolorze Obrazy,Odbicie - Zjawisko świetlne Obrazy,Ostry Obrazy,Pokaż wszystkieCzęsto zadawane pytania (FAQ)Czym jest licencja typu royalty-free?Licencje typu royalty-free pozwalają na jednokrotną opłatę za bieżące wykorzystywanie zdjęć i klipów wideo chronionych prawem autorskim w projektach osobistych i komercyjnych bez konieczności ponoszenia dodatkowych opłat za każdym razem, gdy korzystasz z tych treści. Jest to korzystne dla obu stron – dlatego też wszystko w serwisie iStock jest objęte licencją typu licencje typu royalty-free są dostępne w serwisie iStock?Licencje royalty-free to najlepsza opcja dla osób, które potrzebują zbioru obrazów do użytku komercyjnego, dlatego każdy plik na iStock jest objęty wyłącznie tym typem licencji, niezależnie od tego, czy jest to zdjęcie, ilustracja czy można korzystać z obrazów i klipów wideo typu royalty-free?Użytkownicy mogą modyfikować, zmieniać rozmiary i dopasowywać do swoich potrzeb wszystkie inne aspekty zasobów dostępnych na iStock, by wykorzystać je przy swoich projektach, niezależnie od tego, czy tworzą reklamy na media społecznościowe, billboardy, prezentacje PowerPoint czy filmy fabularne. Z wyjątkiem zdjęć objętych licencją „Editorial use only” (tylko do użytku redakcji), które mogą być wykorzystywane wyłącznie w projektach redakcyjnych i nie mogą być modyfikowane, możliwości są się więcej na temat obrazów beztantiemowych lub zobacz najczęściej zadawane pytania związane ze zbiorami zdjęć.
Dyskusja. Wokół myślistwa w Polsce rozpętała się burza. Coraz więcej organizacji prozwierzęcych sprzeciwia się bezmyślnemu, jak twierdzą, zabijaniu dzikich ssaków i ptaków oraz coraz większym prawom przyznawanym myśliwym. Jakie argumenty mają obie strony tego konfliktu?Dr Marek Wajdzik, Uniwersytet Rolniczy Kraków- Skąd taka niechęć do myśliwych?- Osoby, które stawiają zarzuty myśliwym, najczęściej nie znają tego środowiska i nie wiedzą, co nasza grupa tak naprawdę robi. Wynika to z faktu, że w Polsce jest zbyt mało myśliwych w stosunku do liczby mieszkańców, a także ze słabej promocji łowiectwa. Po drugie ktoś ludziom wpoił, że myślistwo polega jedynie na bezmyślnym zabijaniu zwierząt. To nieporozumienie. WIDEO: Myśliwi z Pomorza zastrzelili ponad 200 lisów, a na uroczysty pokot zabrali dzieci. Przeciwnicy polowań oburzeniŹródło: TVN24/x-newsOd II wojny światowej myśliwi nie doprowadzili do wyginięcia żadnego gatunku zwierząt w Polsce, wręcz przeciwnie - dzikich zwierząt przybywa. Niektórych gatunków jest nawet za dużo, co powoduje sytuacje konfliktowe choćby z rolnikami, hodowcami drobiu, a nawet z leśnikami. Wciąż pokutują też różne stereotypy, na przykład taki, że myśliwi strzelają, gdzie chcą, kiedy chcą, a ustrzelone zwierzę jest własnością tego, kto je To nieprawda?- Myślistwo w Polsce opiera się na gospodarce rewirowej (obwodowej) i na planowaniu hodowlano-łowieckim. Myśliwi dbają w obwodach, które dzierżawią od Państwa, o żyjące w nich populacje. Dokarmiają je zimą (jeśli jest takowa potrzeba), a czasami też latem, aby nie niszczyły pól uprawnych. Zakładają również poletka łowieckie, aby zwiększyć i urozmaicić bazę żerową zwierząt i jednocześnie zredukować szkody w uprawach rolnych i leśnych. Myśliwi polepszają również warunki bytowe zwierząt, wykonując remizy śródpolne, zakładając wyspy na wodzie, wykładając kosze lęgowe dla kaczek. Na gospodarkę łowiecką w obwodach mogą mieć też wpływ gminy działające w imieniu miejscowych rolników. Bardzo często zgłaszają problemy związane z bytnością zwierząt i domagają się zredukowania liczebności np. dzików, jeleni, saren, lisów. W ramach współpracy z rolnikami myśliwi bardzo często zabezpieczają ich uprawy przed szkodami od zwierząt, finansując zakup środków odstraszających, zakup elektrycznego pastucha, a nawet wykonując grodzenia niektórych upraw. Płacimy za tusze odstrzelonych zwierząt zgodnie z cennikiem punktu skupu zwierzyny. Wynagradzamy również tzw. szkody Niektórzy ekolodzy uważają, że zabijać nie trzeba, że przyroda bez myśliwych sama wyreguluje liczebność Niestety, to kolejny stereotyp wygłaszany przez skrajnych obrońców przyrody. Mógłbym się z nimi zgodzić, ale po warunkiem, że oni wysiądą ze swych pięknych samochodów i zaczną mieszkać w szałasach. Jeśli zrobią tak wszyscy ludzie, rzeczywiście część słabszej ludzkiej i zwierzęcej populacji wymrze. Wtedy może nastąpi jakaś równowaga. To jednak niemożliwe. Niestety, człowiek tak zmienił środowisko, że nie ma w nim równowagi. Ja jako przyrodnik i myśliwy mogę nie polować. Uważam, że np. na dwa lata myśliwi zgodziliby się odstąpić od polowań. Ale konsekwencje nieudanego eksperymentu powinni wziąć na siebie ekolodzy. A jestem pewien, że skończyłoby się wielkim protestem rolników, którzy zablokowaliby traktorami Warszawę. Czy wtedy ekolodzy podjęliby się szacowania szkód i ich wynagradzania z własnych kieszeni - jak to czynią myśliwi?- Czyli przyroda bez myśliwych sobie nie poradzi?- Bez ingerencji człowieka liczebność niektórych gatunków zwierząt będzie lawinowo rosła. Można się spodziewać, że rozwinie się kłusownictwo. W wielu przypadkach rolnicy sami wezmą sprawy w swoje ręce i będą walczyć z niszczącymi ich uprawy i mienie zwierzętami. Rezygnacja z myślistwa mogłaby się skończyć taką sytuacją jak choćby w Holandii, gdzie wprowadzano zakaz strzelania do dzikich gęsi. Niestety, pustoszą one pola. Zamiast je pozyskiwać i przeznaczać do konsumpcji, tam się je teraz gazuje. Jak można tak postępować...- Co Pan myśli o polowaniach w parkach narodowych?- Nie nazywałbym tego polowaniami, ale w niektórych przypadkach niezbędnymi redukcjami. Odbywają się tam, gdzie jest taka konieczność. Wyjaśnię na przykładzie Magurskiego Parku Narodowego. Park zamieszkuje około 1000 jeleni, osiem wilków i cztery rysie. Drapieżniki nie są nawet w stanie powstrzymać wzrostu liczebności jeleni. Szacuje się, że zredukują one populację o 100 - 200 jeleni, a tymczasem przyrost tych roślinożerców to około 250-280 sztuk rocznie. W związku z tym np. w 2015 roku, w ramach redukcji odstrzelono tam 37 jeleni. Jest to wskazane, inaczej cenna roślinność parku zostanie przez jeleniowate zniszczona. A musimy dbać o to, by zachować parki dla kolejnych Słyszymy, że myśliwi to psychopaci, którzy napawają się władzą, długa bronią, strzelają do bezbronnych Myśliwy to nie zabójca. Tak naprawdę nasza skuteczność jest niewielka. Jak policzyliśmy, średnio myśliwy musi co najmniej osiem razy wyjechać na polowanie, żeby coś ustrzelić. Większość myśliwych, których znam, wie, na czym polega łowiectwo i myślistwo, postępuje etycznie, zgodnie z obowiązującym prawem. Nie trzeba nas kochać, ale pamiętać, że spełniamy ważną funkcję. Naszym zadaniem jest zachowanie przyrody dla przyszłych pokoleń i to w stanie lepszym niż zastany. Tomasz Zdrojewski, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, kampania „Niech Żyją!”- Dlaczego Polacy krytykują myśliwych?- Przez wiele lat społeczeństwo nie dostrzegało tego, jak naprawdę wygląda myśliwska rzeczywistość. Dopiero w ostatnich latach relacje pokazujące to, czym naprawdę są polowania, zaczęły wypływać na światło dzienne. Powstało wiele grup i kampanii w mediach społecznościowych, które odkrywają obrazy przemocy i okrucieństwa myśliwych, ranienia, dobijania zwierząt, pokotów. Pojawiają się także informacje o tym, jak lobby myśliwskie funkcjonuje i jak jest silne przy każdej władzy. Powstało już wiele materiałów prasowych, audycji i reportaży o myśliwych. Społeczeństwo stało się bardziej świadome i w większości nie akceptuje łowiectwa w takiej Myśliwi odbijają piłeczkę, że ci, którzy stawiają im zarzuty, nie znają się na przyrodzie ani na Tak nie jest. Jest szereg organizacji społecznych, grup formalnych i nieformalnych, przyrodników, którzy wnikliwie przyglądają się praktykom myśliwych, statystykom, wynikom badań naukowych i wyciągają wnioski. Widzą, że w tym modelu jest wiele patologii. Głównym celem myśliwych z Polskiego Związku Łowieckiego jest to, żeby było na co polować, a nie ochrona środowiska, którą się zasłaniają. Dlatego sztucznie podtrzymują populacje dzikich zwierząt na wysokim poziomie, przez dokarmianie, ale również przez intensywny odstrzał. To brutalnie wpływa na naturalne procesy w ekosystemach. W Polsce jedynym monopolistą w zarządzaniu populacjami dzikich zwierząt jest Polski Związek Łowiecki. To taki dinozaur z epoki PRL, który ma bardzo mocne struktury. Celem „polityki łowieckiej” w wydaniu PZŁ nigdy nie będzie ograniczenie skali zabijania Czego więc domagają się organizacje prozwierzęce?- Można przeprowadzić szereg zmian dla poprawienia sytuacji zwierząt. Domagamy się zakazu dokarmiania dzikich zwierząt. To bardzo szkodliwa praktyka. Populacje nienaturalnie rosną, łatwiej przeżywają zimy, przyzwyczajają się do płodów rolnych. Zresztą dynamika spadków i wzrostów populacji wymyka się myśliwym. Oni nie panują nad tymi Co jeszcze trzeba zmienić?- Na pewno zakazać polowań zbiorowych. To brutalna ingerencja w przyrodę. Kiedy idzie szpaler ludzi, przeczesuje każdy zakamarek. Nagania sarny, zające, jelenie i dziki pod lufy myśliwych. W takiej sytuacji często nie da się ocenić gatunku, wieku, płci zwierzęcia, do którego się strzela. Nie ma żadnej selekcji. Jednocześnie podczas polowań zbiorowych płoszy się inne gatunki, często Domagacie się również uregulowania prawa, aby dzieci nie zabierać na Ich udział w polowaniu naraża je na uczestnictwo w niezrozumiałym dla nich cierpieniu i zabijaniu zwierząt, a także na postrzelenie. Dziś są dwa sprzeczne w tej kwestii zapisy. Ustawa o ochronie zwierząt zabrania zabijania zwierząt kręgowych przy udziale dzieci. Prawo łowieckie już je dopuszcza bez żadnych ograniczeń. Z naszych analiz wynika, że kilkadziesiąt tysięcy dzieci rocznie uczestniczy w polowaniach. Domagamy się również wprowadzenia mechanizmów kontroli i modyfikacji planów łowieckich. Umożliwią one rzetelniejszą ocenę tego, co robią myśliwi. - To się jednak myśliwym nie spodoba...- Oni podchodzą do tzw. gospodarki łowieckiej jednopłaszczyznowo. Zawłaszczyli sobie pewien zasób przyrodniczy. Ich celem nie jest ochrona przyrody. Każdy na poziomie indywidualnym decyduje, czy będzie zabijał, czy nie. Społeczeństwo zwraca uwagę na to, że w Polsce jest 120 tys. myśliwych. To promil w skali społeczeństwa. I ten promil zawłaszcza sobie pola, łąki, lasy, nierzadko na terenach prywatnych. Organizuje się tam polowania indywidualne i zbiorowe i nie można się temu przeciwstawić. Dlatego ważne są zmiany. Domagamy się prawa do skutecznego zakazu polowania na prywatnej Czyli nie domagacie się całkowitej likwidacji myślistwa?- Przy takim przekształceniu środowiska nie byłaby możliwa. Jesteśmy realistami. My zgłaszamy bardzo konkretne postulaty do prawa łowieckiego. Jest ich 13. Chcemy, aby prawo mądrze zmodyfikować, aby przyrodzie było lepiej. Nie wiemy, jaki będzie ostateczny finał sprawy. Ja na poziomie osobistym uważam, że nie powinno się zabijać, że to jest złe. To się wiąże z ogromną przemocą. Myślistwo w skali gospodarczej nie ma żadnego znaczenia. Polacy jedzą rocznie zaledwie 240 gram dziczyzny na osobę, mięsa hodowlanego - 80 kg. Szczególne znaczenie ma tu ludzka motywacja do polowań i skala tego „potrząsania” dziką Powinien się zatem zmienić model myśliwego?- Oni nadają sobie niesamowicie wysoki status: osób, które mogą zabijać, mogą zawłaszczać dziką przyrodę i przestrzeń. W tym kierunku idzie projekt nowelizacji prawa łowieckiego autorstwa ministra Jana Szyszki. Chce on wprowadzenia kar dla osób, które utrudniają lub uniemożliwiają polowanie. To nic innego jak nadawanie sobie prawa wyższego względem 99 procent społeczeństwa. Rozmawiała Anna Agaciak
polowanie na dzikich ludzi