Ludność Polski w 1939 roku wynosiła około 35 milionów osób. Było to społeczeństwo zróżnicowane etnicznie, w którym oprócz Polaków (około 69%) mieszkało także wiele innych narodowości, takich jak Żydzi (10%), Ukraińcy (16%) czy Białorusini (4%). Polska ludność zamieszkiwała zarówno wsi, jak i miasta, które z roku na rok Polityczne dzieje Izraela. epoka: Starożytność. dział: Państwo. Źródłem dziejów starożytnego Izraela jest do dziś Biblia. Jest ona z jednej strony zbiorem tekstów religijnych, a z drugiej także źródłem dziejów historycznych Palestyny oraz starożytnego Wschodu. Hebrajczycy początkowo stanowili luźny związek kilku plemion. Kryzysy finansowy i pandemiczny oraz ingerujące w gospodarkę narzędzia przeciwdziałania skutkom zmian klimatu to triada odpowiadająca za wzrost roli państwa w gospodarce w XXI wieku. Z. Landau, J. Tomaszewski - Druga Rzeczpospolita. Gospodarka, społeczeństwo, miejsce w świecie. A. Albert (aka W. Roszkowski) - Najnowsza historia Polski 1918 - 80. Stopniowo uzupełniaj wiedzę o mające mniejszy zakres tematyczny pozycje Andrzeja Garlickiego, Andrzeja Chojnowskiego, Krystyny Kersten czy Tomasza Szaroty. II Rzeczpospolita od początku swojego istnienia borykała się z problemem słabości własnego przemysłu, właściwie nie rozbudowywanego przez zaborców rosyjskiego i austriackiego. Polska międzywojenna była państwem głównie rolniczym, niestety mocno zacofanym w stosunku do krajów zachodnich, a przez Artykuł 20 tejże, mówi, że: „Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej”. Żyjemy więc – przynajmniej w teorii – w ramach społecznej . Część 3. Lata 1815 - 1939. ROZDZIAŁ VII. II RZECZPOSPOLITA. Temat 1. Odzyskanie niepodległości: Odrodzenie II Rzeczypospolitej - notatka Walka o zachodnią i południową granicę - notatka roz. Temat 2. Walki o granicę wschodnią: Walki o granicę wschodnią - notatka rozszerzona Temat 3. Rządy parlamentarne Rządy parlamentarne - notatka rozszerzona Trudności i osiągnięcia odbudowy i integracji państwa polskiego w latach 1918 - 1922 Temat 4. Przewrót majowy i rządy sanacji: Przerót majowy i rzady sanacji - wykłąd Temat 5. Społeczeństwo i gospodarka II RP: Gospodarka II RP - notatka roz. Temat 6. Nauka i kultura międzywojennej Polski: Temat 7. Polska w przededniu wojny: Temat 8. Lekcja powtórzeniowa: II Rzeczypospolita - zestawienie Jest to zestawienie dat, postaci, pojęć, skrótów oraz wymagania wobec ucznia zaczerpnięte z podstawy propramowej. Odrodzona Rzeczpospolita była słaba z powodu zniszczeń wojennych i pozostałości po zaborach. Mimo reform i ogromnych inwestycji niektórych problemów nie udało się rozwiązać. Geneza – główne problemy polskiej gospodarki u progu niepodległości:– zniszczenia wojenne (I wojna światowa, walki o granice)– wydatki na armię i niedobory towarów w czasie wojny bolszewickiej – podział na trzy zabory (osobne systemy prawa, miar i wag, a nawet szerokości torów kolejowych)– dysproporcje w rozwoju gospodarczym (podział na „Polskę A i B”)– fabryki w dawnej Kongresówce oraz kopalnie i huty na Górnym Śląsku pozbawione przedwojennych rynków zbytu– początkowy brak portu morskiego i możliwości transportu węgla z Górnego Śląska– zdecydowana większość ludności utrzymywała się z rolnictwa Zmiany w gospodarce w okresie dwudziestolecia międzywojennego 1) Reformy Władysława Grabskiego 1923-1925problem: hiperinflacja marki polskiej wywołana dodrukiem pieniędzy przez rządrozwiązanie: – powołanie ponadpartyjnego rządu fachowców (premier Władysław Grabski) ze specjalnymi uprawnieniami– reforma finansów (oszczędności w administracji, nadzwyczajny podatek dla najbogatszych)– reforma walutowa (nowa waluta – złoty polski, emitowany przez niezależny od rządu Bank Polski) hiperinflacja – gwałtowny spadek wartości pieniądza (ceny rosną nawet kilkaset % dziennie, a za tę samą kwotę można kupić coraz mniej towarów) 2) Budowa Gdyni i magistrali węglowejproblem: niemożność eksportu polskich towarów z powodu braku portu morskiegorozwiązanie: – 1921-1923 budowa miasta i portu, a później także stoczni w Gdyni (Eugeniusz Kwiatkowski)– 1926-1933 budowa magistrali węglowej (specjalnej, nowoczesnej linii kolejowej) z Górnego Śląska do Gdyni 3) Wielki kryzys 1929-1935 (skutek wielkiego kryzysu w USA)problem: spadek cen i popytu na produkty rolne – gigantyczna bieda na wsi, spadek produkcji przemysłu – bankructwa spółek i bezrobocierozwiązanie: interwencja państwa – oddłużenie gospodarstw chłopskich, roboty publiczne (zatrudnianie bezrobotnych przy nowych inwestycjach państwowych), ograniczanie wydatków administracji, przepisy ograniczające tworzenie monopoli 4) Modernizacja Polski w latach 30. problem: różnice w rozwoju „Polski A i B”, bieda na wsi, mało rozwinięty przemysłrozwiązanie: – 1936-1939 budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP) w widłach Wisły i Sanu – terenach rolniczych na granicy „Polski A i B” (Eugeniusz Kwiatkowski)– wizjonerski plan rozbudowy przemysłu min. Kwiatkowskiego na lata 1939-1953 (niezrealizowany z powodu wojny) 5) Reforma rolna problem: wadliwa struktura gospodarcza rolnictwa (poza Wielkopolską brak dużych gospodarstw chłopskich – w pozostałej części kraju małe, biedne gospodarstwa chłopów i wielkie posiadłości należące do ziemian)rozwiązanie: 1925-1939 reforma rolna (wykup posiadłości rolnych powyżej 180 ha, a na Kresach 300 ha przez państwo, a następnie ich sprzedaż chłopom na korzystnych warunkach)Reforma rolna była postulatem stronnictw chłopskich przyjętym przez sejm do realizacji już w 1920, jednak do II wojny światowej nie udało jej się zrealizować w wystarczającym stopniu. Skutki reform gospodarczych II Rzeczypospolitej Sukcesy:– odbudowa i ujednolicenie linii kolejowych (PKP słynęła z punktualności)– inwestycje: port w Gdyni, magistrala węglowa, COP – złoty polski jedną z najbardziej stabilnych walut Europy Porażki:– utrzymujące się duże bezrobocie, duże obszary biedy – utrzymująca się niska urbanizacja (zaledwie 28% Polaków w 1939 mieszkało w miastach)– nieudana reforma rolna Ciekawostka: niektóre przedsiębiorstwa utworzone w okresie II Rzeczypospolitej istnieją do dziś (np. Polskie Koleje Państwowe (PKP) czy Polskie Linie Lotnicze LOT). [podstawa programowa szkoły ponadgimnazjalnej – [podstawa programowa ośmioklasowej szkoły podstawowej – Jednym z większych problemów Polski lat 1918-1939 była kwestia mniejszości narodowych. Ponad 30 procent ludności Rzeczpospolitej stanowiły nie-polskie grupy etniczne. Najwięcej, bo ok. mln., było Ukraińców zamieszkujących południowo-wschodni obszar kraju. Posiadali oni szereg uprawnień w dziedzinie społeczno-gospodarczej oraz kulturalnej. Duża część mniejszości ukraińskiej zachowywała postawę lojalną wobec rządu. Radykalne środowiska ukraińskie walczące o pełną autonomię były zdecydowanie zwalczane przez władze warszawskie. Sytuacja Ukraińców w Polsce była jednakże dużo lepsza niż ich rodaków w Związku Sowieckim egzystujących w warunkach dyktatury komunistycznej. W latach 30. sowieci konfiskowali wszystkie produkty rolne i zwierzęta zagrodowe z ukraińskiej wsi. Rezultatem tego był tzw. sztuczny głód, który pochłonął kilka milionów ofiar. Trzymilionowa społeczność żydowska była dość zróżnicowana. Jej warstwy średnie cieszyły się względnym dobrobytem. Klasa pracująca, rzemieślnicy oraz drobni kupcy zmagali się z wieloma problemami, jak regres gospodarczy, uprzedzenia rasowe, eksplozja demograficzna (duża liczba rodzin żydowskich była wielodzietna). Pomimo to, okres 20-lecia międzywojennego był dla wielu polskich Żydów czasem stabilizacji i pewnego postępu. Żydowskie szkoły podstawowe i średnie wykształciły całe pokolenie młodych ludzi. Kwitła prasa żydowska – wydawana zarówno po polsku, jak i w jidysz. W roku 1925 powstał w Wilnie Żydowski Instytut Naukowy. Istniał również cały szereg organizacji społecznych: szpitale i sierocińce, kluby sportowe, związki spółdzielcze. Pierwszą kobietą zasiadającą w polskim parlamencie w 1919 r. była syjonistka Roza Pomeranc-Melcer. Prawie milionowa mniejszość niemiecka miała do swej dyspozycji szereg organizacji politycznych, kulturalnych i społecznych. Większość z nich połączyła się w 1931 r., tworząc Radę Niemców w Polsce. Dojście Hitlera do władzy miało duży wpływ na społeczność niemiecką nad Wisłą. Przy poparciu nazistów powstała Partia Młodoniemiecka, która otwarcie domagała się włączenia ziem byłego zaboru pruskiego do III Rzeszy. * Polskie organizacje społeczne obejmowały tysiące różnorodnych stowarzyszeń. Na czoło wysuwała się działalność oświatowo-wychowawcza reprezentowana przez Towarzystwo Czytelni Ludowych, Towarzystwo Szkoły Ludowej oraz Polską Macierz Szkolną. W środowiskach robotniczych aktywne było Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego (TUR), które prowadziło kursy praktyczne oraz ideowe. Największą organizacją młodzieżową był Związek Harcerstwa Polskiego (ZHP). Harcerstwo wychowało zastępy młodych patriotów, z których wielu oddało życie w czasie II wojny światowej. Niezmiernie ważnym elementem życia społecznego był ruch spółdzielczy. Spółdzielnie zakładane były zarówno przez środowiska lokalne, jak i mające swe ogólnopolskie centrale. Najbardziej znany był Związek Spółdzielni Spożywców „Społem” posiadający ponad trzy tysiące sklepów. Kryzys gospodarczy, który rozpoczął się w 1929 r. w Stanach Zjednoczonych, dotknął również Polskę. Zmniejszenie produkcji oraz ograniczenie wydatków na nowe inwestycje spowodowało poważny wzrost bezrobocia. W konsekwencji zmniejszył się popyt na artykuły przemysłowe i żywnościowe co miało fatalne skutki dla polskiej wsi. Ceny płodów rolnych gwałtownie spadały a rolnicy nie mieli często pieniędzy na zakup tak podstawowych rzeczy jak zapałki i świece. Poprawa sytuacji nastąpiła dopiero w roku 1933. Z jednej strony, wzrosły ceny światowe na artykuły rolnicze, z drugiej zaś rząd rozpoczął organizowanie robót publicznych dla bezrobotnych. Nowe miejsca pracy stworzono przy budowie dróg, trakcji kolejowych, wodociągów i elektryfikacji kraju. Dalszy rozwój gospodarczy był w dużej mierze zasługą wybitnego polityka i reformatora ekonomii Eugeniusza Kwiatkowskiego, który od 1935 r. pełnił funkcję wicepremiera i ministra skarbu. Kwiatkowski był autorem budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP), na obszarze między Wisłą i Sanem. W latach 1937-1939 powstało tam kilka wielkich zakładów, stojących na wysokim poziomie technologicznym, elektrownia w Rożnowie, zakłady metalurgiczne w Stalowej Woli oraz zakłady budowy samolotów w Mielcu. W latach 30. intensywnie rozwijała się Warszawa. Wodociągi, światło i gaz dotarły do uboższych dzielnic robotniczych. Budowano nowe hotele i szpitale. Pod koniec lat 30. stolica przeżywała prawdziwy renesans pod zarządem prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego. Warszawa stawała się miastem światowym. Opracowano projekt budowy metra, którego realizacji przeszkodził wybuch wojny. II Rzeczpospolita może się poszczycić poważnymi osiągnięciami gospodarczymi. W ciągu kilku lat po odzyskaniu niepodległości udało się zjednoczyć trzy systemy ekonomiczne pozostałe po epoce rozbiorów. Przez stosunkowo krótki okres dwudziestu lat zbudowano Gdynię z jednym z najnowocześniejszych portów na świecie, dokonano korzystnej reformy walutowej, rozbudowano sieć dróg samochodowych i kolejowych oraz rozpoczęto budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego. To tylko kilka przykładów społeczno-gospodarczego rozwoju Polski w latach 1918-1939. Kazimierz Wierzbicki Odrodzona Polska stanęła przed wieloma problemami, jak analfabetyzm czy konflikty narodowościowe. Rozwinęła się jednak kultura, pozbawiona ograniczeń rozbiorowych. Geneza – pierwsza od dawna (po zaborach) możliwość swobodnego rozwoju kultury polskiej w całym kraju – problemy: różnice w rozwoju cywilizacyjnym między dawnymi zaborami, analfabetyzm – ok. 30% ludności – mniejszości narodowe (na Kresach Polacy byli wręcz mniejszością) Struktura społeczna: – liczba ludności II Rzeczypospolitej wzrosła z 27 do 35 mln (szósty kraj w Europie) – aż 75% ludności mieszkało na wsi – struktura społeczna: 55% chłopów, 27% robotników, 11% drobnych przedsiębiorców, 5% inteligencji – religia: katolicyzm miał konstytucyjnie „naczelne stanowisko wśród równouprawnionych wyznań”, poza nim były inne wyznania (prawosławni, ewangelicy podzieleni wg narodowości) i religie (żydzi, muzułmanie) Mniejszości narodowe Ukraińcy (15% ludności, połowa wszystkich mniejszości narodowych): – poza prawosławnym Wołyniem w większości grekokatoliccy – autorytet moralny i polityczny Ukraińców – greckokatolicki abp Andrzej Szeptycki – dobrze zorganizowani (partie polityczne, stowarzyszenia kulturalne, spółdzielnie) – głównie chłopi (często analfabeci, mało wykształconych) – próba włączenia Ukraińców w główny nurt życia politycznego RP nie udała się (jego zwolennik, minister Bronisław Pieracki – w 1934 zamordowany przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów) Żydzi (ok. 10% ludności): – głównie w miastach; zajęcie – przede wszystkim handel i usługi, ale też duży udział w wolnych zawodach (połowa adwokatów i lekarzy w Polsce) – większość niezasymilowanych (osobne dzielnice i miasteczka, język jidysz; żydowska część Warszawy największym żydowskim miastem w Europie, a drugim na świecie po Nowym Jorku) – rozkwit kultury żydowskiej: Żydowski Instytut Naukowy w Wilnie (JIWO), największa w Europie jesziwa (uczelnia religijna) w Lublinie, teatry, prasa i wytwórnie filmowe tworzące w jidysz – światowy ewenement – żydowskie szkolnictwo (dzięki poparciu Piłsudskiego zrównane z publicznym) i żydowskie partie polityczne (lewicowy Bund, prawicowa religijna Agudat Isroel) – osobny nurt polityczno-społeczny – syjonizm (idea budowy państwa żydowskiego w Palestynie i przygotowania się do tego w Polsce: kursy rolnicze, kluby sportowe, skauting żydowski) – fale niechęci wobec Żydów: w okresie walk o granice (oskarżenia o sprzyjanie bolszewikom) i po śmierci Piłsudskiego (wystąpienia antyżydowskie endecji w związku z jej dążeniem do władzy, numerus clausus na uczelniach – ograniczenie liczby przyjmowanych studentów żydowskich) (Piłsudski popierał autonomię kulturalną dla Żydów w zamian za ich lojalność wobec państwa; ugrupowania żydowskie poparły zamach majowy) Białorusini: – świadomość narodowa dopiero się tworzyła, ale też mieli własne organizacje kulturalne – w większości prawosławni – część ludności Kresów deklarowała narodowość „tutejszą” (czyli nie miała świadomości narodowej) Niemcy: – zamożni chłopi, ale także mieszkańcy miast – dobrze zorganizowani (rozwinięta prasa) – związki z państwem niemieckim; po rozpoczęciu II wojny światowej okazało się, że wielu polskich Niemców potajemnie przygotowywało się do tego (tworzyli bojówki, mordowali polskich działaczy wg przygotowanych wcześniej list) Elementem likwidacji śladów rozbiorów, ale pośrednio także wypierania kultury ukraińskiej i rosyjskiej, była akcja „rewindykacji” cerkwi prawosławnych (odebranych wcześniej przez zaborców katolikom i grekokatolikom) oraz burzenia cerkwi (np. 1937-1938 na Lubelszczyźnie). Łącznie Kościół prawosławny stracił 1/3 cerkwi (zburzonych lub przekazanych, gł. Kościołowi katolickiemu). Symbolem usunięcia pozostałości po zaborach było zburzenie monumentalnego soboru (katedry) św. Aleksandra Newskiego na placu Saskim w Warszawie (obecnie plac Piłsudskiego, przed Grobem Nieznanego Żołnierza). Oświata problem: duże dysproporcje między Kresami a zachodnią i centralną Polską (na Kresach rzadka sieć szkół i duży analfabetyzm, w dawnym zaborze pruskim od dawna istniejąca powszechna oświata) rozwiązanie: 1932 reforma szkolnictwa ministra Janusza Jędrzejewicza (ujednolicenie systemu oświaty): – obowiązek szkolny na poziomie szkoły powszechnej – jednolity program nauczania i podręczniki – licea ogólnokształcące z założenia elitarne – nacisk na wychowanie patriotyczne i propaństwowe (w praktyce do II wojny światowej nie udało się zwalczyć analfabetyzmu, przede wszystkim na wsiach) Rozwój nauki i kultury Dwa decydujące czynniki: – nagłe usunięcie ograniczeń rozbiorowych (możliwość rozwijania polskiej kultury) – związki z kulturą światową rozwijającą się po zakończeniu I wojny światowej (rozwój radia i kina, kultura masowa) Dziedziny rozwoju – wybrane przykłady: – nauka: Polska Akademia Umiejętności w Krakowie, matematycy z tzw. szkoły lwowskiej (Hugo Steinhaus, Stefan Banach), chemia (Ignacy Mościcki) – literatura: Władysław Reymont (w 1924 laureat nagrody Nobla za powieść „Chłopi”), Stefan Żeromski, reportażysta Melchior Wańkowicz, grupa poetycka „Skamander” (Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jan Lechoń), rozwój kabaretu literackiego – architektura: modernizm (nowoczesne dzielnice w Warszawie, Gdynia, pierwsze polskie wieżowce – np. warszawski „Prudential”), tworzenie tzw. stylu narodowego – sztuki wizualne (różne nurty malarstwa: impresjonizm, awangarda, obrazy historyczne Wojciecha Kossaka) – kinematografia: od ekranizacji literatury pięknej do komedii muzycznych i melodramatów; wiele wytwórni filmowych, pojawienie się „gwiazd” (Eugeniusz Bodo, Mieczysława Ćwiklińska, Adolf Dymsza, Hanka Ordonówna, Jadwiga Smosarska) – technika: polskie konstrukcje samolotów sportowych i wojskowych, aerodynamiczne lokomotywy i spalinowe wagony kolejowe („Luxtorpeda” kursująca do Zakopanego) – sport: lekka atletyka (Halina Konopacka, Janusz Kusociński, Stanisława Walasiewiczówna), lotnictwo sportowe (Franciszek Żwirko, Stanisław Wigura) [podstawa programowa szkoły ponadgimnazjalnej – [podstawa programowa ośmioklasowej szkoły podstawowej – 3 listopada 2018, 08:45 Ten tekst przeczytasz w 15 minut Warszawa / ShutterStock Istnieje ryzyko, że rządzący, uwiedzeni mitycznym wyobrażeniem o sukcesach działalności gospodarczej państwa w II RP, uznają, że trzeba powielić takie rozwiązanie. Taka strategia mogłaby spowolnić postęp cywilizacyjny kraju - pisze ekonomista Stefan Kawalec. Stefan Kawalec ekonomista, prezes firmy doradczej Capital Strategy, były wiceminister finansów i współtwórca programu Balcerowicza. Współautor, wspólnie z Ernestem Pytlarczykiem, książki „Paradoks euro. Jak wyjść z pułapki wspólnej waluty?” (Wydawnictwo Poltext 2016), która w konkursie Dziennika Gazety Prawnej ECONOMICUS 2017 otrzymała I nagrodę w kategorii najlepsza książka szerząca wiedzę ekonomiczną / Dziennik Gazeta Prawna Brak świadomości, że okres II Rzeczypospolitej był gospodarczą porażką, niezrozumienie przyczyn tego stanu rzeczy, a także mity związane z efektami działalności państwa w tym okresie mogą mieć poważne konsekwencje dla nas i dla naszych dzieci. Istnieje ryzyko, że w wyniku nierozważnych decyzji politycznych i gospodarczych niektóre zjawiska, które były kluczowymi przyczynami regresu gospodarczego w okresie międzywojennym, zostaną w bliższej lub dalszej przyszłości w Polsce odtworzone i zahamują nasz wzrost gospodarczy. Dlatego w 100-lecie odzyskania niepodległości i powstania II Rzeczypospolitej warto przyjrzeć się doświadczeniom Polski międzywojennej i zastanowić, jakie lekcje wynikają z nich dla naszych strategicznych decyzji gospodarczych dzisiaj i w przyszłości. II RP – okres stagnacji gospodarczej Polska międzywojenna może poszczycić się wybitnymi przedsięwzięciami gospodarczymi, w szczególności związanymi z osobami Władysława Grabskiego – autora reformy walutowej z 1924 r., i Eugeniusza Kwiatkowskiego – twórcy portu w Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego. W II Rzeczypospolitej powstały od podstaw nowe branże przemysłu, a w niektórych dziedzinach polskie rozwiązania należały do czołówki światowej. Jednocześnie jednak w szczytowym okresie rozwoju gospodarczego Polski międzywojennej, w 1938 r., produkcja wielu kluczowych wyrobów przemysłowych była znacznie niższa niż na tym samym obszarze w 1913 r. – ostatnim przed wybuchem I wojny światowej. Całkowita produkcja polskiego przemysłu dopiero tuż przed wybuchem II wojny światowej przekroczyła poziom uzyskiwany na tym samym obszarze w 1913 r. Różnica wyniosła jednak zaledwie 5 proc., podczas gdy w 18 największych krajach europejskich tempo wzrostu sięgnęło 41 proc. Zmiany wartości produkcji przemysłowej w kraju nad Wisłą nie nadążały więc za przyrostem liczby ludności. W efekcie produkcja przemysłowa na głowę mieszkańca w 1938 r. była o prawie 10 proc. niższa od wartości z 1913 r. Warto zadać pytanie, dlaczego dwudziestolecie międzywojenne okazało się okresem gospodarczej stagnacji i pogorszenia ekonomicznej pozycji Polski w Europie? Nie wyjaśniają tego ani zniszczenia wojenne, ani brak krajowego kapitału, ani dualna struktura gospodarki. To prawda, że gospodarka na terenach Polski podczas I wojny światowej i późniejszych walk o niepodległość doznała dużych zniszczeń. Ale potencjał przemysłowy był zrujnowany także w wielu innych krajach. Tam jednak szybko potrafiono się z tym uporać. Historycy Jerzy Tomaszewski i Zbigniew Landau zwracają uwagę, że przy odbudowie zniszczeń przyrost wytwórczości jest z reguły wyższy niż przy budowie całkowicie nowych obiektów produkcyjnych. Stąd kraje dotknięte dużymi zniszczeniami wojennymi charakteryzowało zazwyczaj znacznie szybsze tempo wzrostu gospodarczego niż kraje, których potencjał przemysłowy nie ucierpiał. Wielu autorów słusznie zwraca uwagę, że słabością polskiej gospodarki był niedostatek krajowego kapitału, a także mizeria rynku wewnętrznego związana z ową dualną strukturą gospodarki, w której większą część ludności stanowili ubodzy mieszkańcy wsi, nieuczestniczący w sposób istotny w krajowym rynku. Nie wyjaśnia to jednak w sposób wystarczający, dlaczego na obszarze, na którym przed I wojną światową produkcja przemysłowa rosła szybko, po jej zakończeniu doszło do stagnacji. Tym bardziej że jak pisze historyk Piotr Koryś (na portalu 2017), w dekadzie 1920–1930 kapitał zewnętrzny był dość łatwo dostępny, co ułatwiało odbudowę gospodarki w krajach peryferyjnych w Europie. Uwaga na rynki zbytu Przed I wojną światową gospodarki poszczególnych zaborów były silnie powiązane z gospodarkami państw zaborczych. Przed 1914 r. 91 proc. nadwyżek handlowych z terenu zaboru rosyjskiego (Królestwa Polskiego) trafiało do Rosji. Z zaboru pruskiego 68 proc. nadwyżek handlowych trafiało do Niemiec. W II Rzeczypospolitej ośrodki gospodarcze rozwinięte na terenach byłych zaborów zostały odcięte od swoich tradycyjnych rynków zbytu. Z komunistyczną Rosją handel był bardzo ograniczony, z Niemcami zaś trwała długoletnia wojna celna. Przykładowo w latach 1925–1928 polski eksport do Rosji i krajów bałtyckich stanowił średnio zaledwie 8 proc. wartości sprzedaży z polskich terytoriów pod zaborem rosyjskim do Rosji w 1910 r. W tych samych latach 1925–1928 średnia wartość rocznego eksportu Polski do Niemiec stanowiła 45 proc. średniej rocznej wartości sprzedaży produkcji w zaborze pruskim do pozostałych prowincji Niemiec w latach 1911–1913. Zastąpienie rynku niemieckiego i rosyjskiego innymi odbiorcami było w międzywojennej Europie w praktyce niemożliwe. Stworzone przed I wojną światową moce produkcyjne były w wielu dziedzinach za duże względem możliwości absorpcyjnych gospodarki II Rzeczypospolitej. Nie mogły zostać wykorzystane i dlatego nie zostały w pełni odtworzone po wojnie. To dlatego przez cały okres międzywojenny produkcja wielu podstawowych wyrobów przemysłowych była niższa niż przed I wojną światową. Warto zwrócić uwagę, że utrata (nieodtworzenie) produkcji, która przed I wojną trafiała do Niemiec i Rosji, oznaczała jednocześnie ograniczenie przychodów przedsiębiorstw, wynagrodzeń pracowników i zysków właścicieli. To warunkowało osłabienie popytu, który te przedsiębiorstwa oraz ich pracownicy generowali na rynku wewnętrznym. Zatem utrata rynków eksportowych oznaczała jednocześnie skurczenie popytu wewnętrznego, co odbijało się na całej gospodarce. Utrata kluczowych rynków eksportowych była głównym czynnikiem hamującym rozwój polskiej gospodarki w dwudziestoleciu międzywojennym. Był on zarazem w znacznej mierze niezależny od władz II RP, które niewiele mogły w tej sprawie zrobić. Dzisiaj utrata dostępu do rynku Unii Europejskiej (UE) mogłaby okazać się podobnie bolesna. Choć żadne ugrupowanie polityczne nie deklaruje chęci wyprowadzenia Polski z UE, a poparcie społeczne dla członkostwa w Unii jest w Polsce bardzo wysokie i wykracza poza podziały polityczne, sytuacja ta może w przyszłości ulec zmianie. Przyczynić może się do tego fakt, że w powszechnej świadomości główną korzyścią ekonomiczną z przynależności do europejskiej wspólnoty są fundusze unijne, których nasz kraj jest obecnie głównym beneficjentem. Jednakże w kolejnych perspektywach finansowych Polska płacić będzie do budżetu unijnego więcej, a otrzymywać mniej. Jak nieoficjalnie twierdzą urzędnicy unijni, już w 2027 r. Polska może zostać płatnikiem netto do budżetu UE. Jeżeli jednocześnie będą nasilać się spory polityczne na linii Polska – UE, przekonanie obywateli o korzyściach wynikających z naszego członkostwa może się osłabić. Tymczasem podstawowym dobrodziejstwem naszej przynależności do Unii jest rynek zbytu, który oferuje. W ciągu 13 lat od wejścia Polski do UE przychody z naszego eksportu do Unii były 17-krotnie wyższe niż środki netto otrzymane z unijnego budżetu. Sprzedaż towarów na ten rynek systematycznie rośnie. Polska jest zarazem atrakcyjnym miejscem do inwestycji, ponieważ produkowane u nas towary mają gwarancję trwałego dostępu do unijnego rynku. To dzięki temu gospodarka szybko rośnie, przez co szybko zmniejszamy dystans do najbogatszych krajów UE. Dochody firm eksportujących na rynek unijny, ich pracowników i właścicieli napędzają całą gospodarkę. Gdyby eksport ten doznał bardzo poważnego uszczerbku, to konsekwencje byłyby podobne do tych, jakie nasza gospodarka ponosiła w okresie międzywojennym. Nastąpiłby spadek popytu wewnętrznego, spadek PKB i produkcji przemysłowej. To pociągnęłoby za sobą drastyczny wzrost bezrobocia. Polsce, pozbawionej gwarancji dostępu do rynku unijnego, groziłaby stagnacja i utrwalenie pozycji peryferyjnej w Europie. Możliwość dostosowania kursu walutowego Pod koniec lat 20. XX w. w gospodarce światowej panował system walutowy zwany „standardem złota”. W ramach tego systemu, do którego należała również Polska, poszczególne kraje gwarantowały wymienialność swoich walut na złoto według sztywnego parytetu. Wielki Kryzys, rozpoczęty krachem na giełdzie nowojorskiej w listopadzie 1929 r., wystawił ów system na ciężką próbę. Prawdziwym wstrząsem było wyjście z niego Wielkiej Brytanii, uchodzącej za ostoję międzynarodowego ładu walutowego. Brytyjczycy w 1931 r. zawiesili wymienialność swojej waluty na złoto i pozwolili na dewaluację funta o ok. 30 proc. Wiele państw natychmiast podążyło ich śladem, obniżając wartość własnych walut. Kolejnym wstrząsem było porzucenie standardu złota przez Stany Zjednoczone. W 1933 r., gdy prezydentem został Franklin Delano Roosevelt, USA zawiesiły wymienialność dolara na kruszec, a następnie dokonały jego dewaluacji o 40 proc. W systemie standardu złota pozostało wówczas już tylko kilka krajów europejskich, które pod przywództwem Francji utworzyły w 1933 r. „złoty blok”, zobowiązując się do zachowania wymienialności walut na złoto i utrzymania swobody przepływów kapitałowych. Członkiem tego elitarnego „złotego bloku” była również Polska. Z roku na rok zwiększał się jednak kontrast między recesją w krajach bloku a ożywieniem gospodarki w państwach, które odeszły od tego modelu. W 1936 r., a więc w siódmym roku od początku światowego kryzysu, różnica w wartości indeksu produkcji przemysłowej w stosunku do poziomu przedkryzysowego między gospodarkami, które zdewaluowały swoje waluty, a tymi należącymi do „złotego bloku”, przekraczała już 40 pkt proc. Mianowicie w pierwszej grupie produkcja przemysłowa w 1936 r. wynosiła średnio ponad 127 proc. poziomu z 1929 r., a w drugiej średnio zaledwie 86 proc. (przy czym w Polsce tylko 72 proc.). Warto w tym miejscu podkreślić istotę korzyści, jakie odnosiły kraje odchodzące w okresie Wielkiego Kryzysu od standardu złota. Gospodarki znajdowały się wówczas w stanie recesji, miały niewykorzystane moce produkcyjne, wysokie bezrobocie i przeżywały spadek cen detalicznych i hurtowych. Sytuacja ta stwarzała przestrzeń do tego, aby poprzez ekspansję monetarną i fiskalną zwiększyć zatrudnienie i produkcję, bez wywoływania inflacji. Jednakże taka ekspansja spowodowałaby pogorszenie bilansu handlowego, wypływ rezerw walutowych i w efekcie utratę możliwości utrzymywania ustalonego kursu walutowego. Stąd w warunkach standardu złota nie było to możliwe. Natomiast w przypadku odejścia od parytetu kraj mógł prowadzić politykę zwiększania popytu wewnętrznego i ożywiania gospodarki, wykorzystując dostosowanie kursu walutowego jako instrumentu zapobiegającego powstaniu deficytu handlowego. Polska pozostawała wierna standardowi złota i odrzucała kolejne nadarzające się okazje, aby obniżyć wartość zbyt silnej waluty. Pretekstem mogła być choćby dewaluacja amerykańskiego dolara w styczniu 1934 r. (Dolar był przedtem dość powszechnie używany jako waluta równoległa w Polsce i stabilność złotego oznaczała dla wielu po prostu stały kurs dolara w złotych. Można więc było w momencie dewaluacji dolara to samo zrobić ze złotówką, zachowując niezmienioną relację kursową dolar – złoty). Nie zdecydowano się na to i w efekcie złoty umocnił się wobec dolara. Przyniosło to wzrost zaufania do polskiej waluty, co bardzo ucieszyło władze Banku Polskiego. Tę radość wyrażano w piątym roku kryzysu, gdy polska gospodarka przeżywała dramatyczne załamanie – produkcja przemysłowa była o 37 proc. niższa niż w 1929 r. Nasuwa się tu analogia między sytuacją Polski w 1934 r. a sytuacją krajów południa strefy euro (Grecji, Włoch, Hiszpanii i Portugalii) 80 lat później. Kraje te (Polska w 1934 r., a kraje południa strefy euro w 2014 r.) miały solidne i budzące zaufanie waluty, a ich gospodarki pogrążone były w głębokim kryzysie, zaś rządzący starali się nie dostrzegać związku między kryzysem gospodarki a istniejącym rozwiązaniem walutowym. Polska pozostawała w „złotym bloku” do kwietnia 1936 r., gdy wobec spadku rezerw wprowadzono reglamentację walutową i tym samym ograniczono możliwość wymiany złotego na złoto. „Złoty blok” przetrwał jeszcze tylko kilka miesięcy, do września 1936 r., gdy jego ostatni uczestnicy – Francja, Szwajcaria i Holandia – zdecydowali się na dewaluacje. W Polsce nie osłabiono kursu, ale wprowadzone w kwietniu 1936 r. rozwiązanie zastępcze w postaci reglamentacji walutowej umożliwiło zasadniczą zmianę polityki makroekonomicznej. Możliwe było bowiem zwiększenie podaży pieniądza bez obawy, że naruszy to zdolność Banku Polskiego do realizacji obowiązku wymiany złotego na dewizy po stałym kursie (gdyż reglamentacja zwolniła faktycznie Bank Polski z tego obowiązku). Rozpoczął się wówczas okres bardzo aktywnej polityki pieniężnej i budżetowej – mogła ruszyć budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego. Dzisiaj badacze uważają, że system standardu złota był zasadniczym źródłem Wielkiego Kryzysu i że bez odejścia od parytetu ożywienie w gospodarce światowej nie byłoby możliwe. Konsensus w tej sprawie ukształtował się na przełomie lat 80. i 90. XX w., a najbardziej reprezentatywną prezentacją tego poglądu jest książka Barry’ego Eichengreena „Golden Fetters: The Gold Standard and the Great Depression 1919–1939” (Złote kajdany. Standard złota i Wielki Kryzys 1919–1939), która ukazała się w 1992 r. Polscy i zagraniczni naukowcy są zgodni, że pozostawanie przez Polskę w latach 30. XX w. w systemie standardu złota było nieporozumieniem, błędem i przyniosło gospodarce szkody. W wyniku tej polityki II RP trwała w stagnacji. Strat tych nie zdołała już odrobić. Niemiecki historyk gospodarczy Nikolaus Wolf uważa, że uporczywe pozostawanie w systemie parytetu złota było konsekwencją dążenia marszałka Józefa Piłsudskiego do utrzymywania silnych relacji wojskowych i gospodarczych z Francją. Wymuszało to jednak stosowanie polityki deflacyjnej, a więc polityki ograniczania popytu wewnętrznego. Witold Staniewicz, ekonomista i minister rolnictwa w rządach piłsudczykowskich, zwracał uwagę, że dopiero po odejściu od systemu standardu złota w 1936 r. możliwe stało się rozpoczęcie budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego. Pierwsze seryjnie produkowane czołgi, działa i samoloty zaczęły opuszczać fabryki COP tuż przed wybuchem wojny w 1939 r. Gdyby budowę COP rozpoczęto wcześniej, to polska armia przystąpiłaby do wojny znacznie lepiej wyposażona w nowoczesny sprzęt. Nie mogło się jednak tak stać, gdyż decyzje dotyczące systemu walutowego podporządkowano nie interesowi gospodarki, lecz – jak twierdzi Wolf – relacjom w ramach sojuszu politycznego i wojskowego. Warto przemyśleć ten przypadek, w którym kierowanie się przesłankami politycznymi przy wyborze rozwiązania walutowego nie przyniosło żadnych korzyści politycznych, natomiast zaszkodziło gospodarce i obniżyło bezpieczeństwo kraju. Kraj należący do strefy euro, który popadnie w problemy z konkurencyjnością, jest w podobnie dramatycznej sytuacji, jakby znajdował się w warunkach kryzysu w systemie standardu złota, gdyż nie może poprawić swojej konkurencyjności przez dostosowanie kursu walutowego. Barry Eichengreen, autor fundamentalnych prac na temat związku między systemem standardu złota a Wielkim Kryzysem, twierdzi (w książce „Hall of Mirrors: The Great Depression, the Great Recession, and the Uses – and Misuses – of History” z 2015 r.), że w świetle doświadczeń z systemem parytetu złota decyzja o wprowadzeniu euro była katastrofalnym błędem. W okresie niespełna 20 lat od chwili wprowadzenia euro prawie połowa krajów, które przyjęły wspólną walutę, została dotknięta zjawiskiem długotrwałej utraty konkurencyjności, które spowodowało poważne straty w poziomie rozwoju gospodarczego. Do grupy tej można zaliczyć dziewięć krajów (Cypr, Estonia, Finlandia, Grecja, Hiszpania, Łotwa, Portugalia, Słowenia i Włochy), których PKB w 2015 r., a więc siedem lat po wybuchu światowego kryzysu finansowego z 2008 r., było niższe niż w 2007 r., czyli w ostatnim roku przed tym kryzysem. Każdy kraj może w pewnym momencie przestać być konkurencyjny – z wielu przyczyn, które trudno jest z wyprzedzeniem przewidzieć lub wyeliminować. Przykładem może być Finlandia, która słusznie uchodziła za jedną z najzdrowszych, najsolidniejszych i najbardziej konkurencyjnych gospodarek w UE, a w ostatnich latach zmaga się z kryzysem strukturalnej niekonkurencyjności i przeżywa długotrwałą recesję. Początkowe przyczyny kłopotów tego kraju nie były związane z euro. Jednak brak własnej waluty utrudnił Finlandii odzyskanie konkurencyjności i przez wiele lat nie była ona w stanie przezwyciężyć recesji. W 2015 r. PKB Finlandii był o 5 proc. niższy niż w 2007 r. Dla porównania dodajmy, że w tym okresie 2007–2015 PKB Polski wzrósł o 29 proc. Jeżeli Polska przyjmie euro, to pozbawiona elastycznego kursu walutowego będzie narażona na zwiększone ryzyko utraty konkurencyjności i problemy z jej odzyskaniem, gdyby do tego doszło. Kraj mógłby popaść w długoletnią stagnację gospodarczą, a wtedy trwający od ponad 20 lat proces systematycznego zmniejszania luki rozwojowej w stosunku do najbogatszych krajów Europy zostałby zatrzymany. Społeczeństwo, przywykłe do stałego wzrostu gospodarczego, zostałoby skonfrontowane z sytuacją długotrwałej recesji i wysokiego bezrobocia. Mit interwencjonizmu państwowego W gospodarce II Rzeczypospolitej rola państwa była bardzo duża, a w kryzysowych latach 30. jeszcze wzrosła. Według różnych szacunków wartość majątku publicznego (majątku przedsiębiorstw państwowych oraz instytucji państwowych i samorządowych) wynosiła 20–30 proc. majątku narodowego. Szczególnie duża była rola państwa w sektorze finansowym – w latach 30. XX w. państwo kontrolowało zdecydowaną większość aktywów sektora finansowego. W debacie publicznej nie ma zgody co do oceny roli państwa w gospodarce II Rzeczypospolitej. Dla jednych doświadczenia międzywojenne dowodzą skuteczności interwencjonizmu państwowego w napędzaniu wzrostu gospodarczego. Inni w etatyzmie upatrują głównego źródła niepowodzeń gospodarczych II Rzeczypospolitej. Moim zdaniem oba te poglądy są mocno zmitologizowane. Trudno mówić o tym, że interwencjonizm państwa dowiódł swojej skuteczności i przyniósł sukces gospodarczy w sytuacji, gdy okres II Rzeczypospolitej okazał się porażką gospodarczą. Z drugiej strony nie sposób zgodzić się z poglądem (wyrażonym ostatnio przez Witolda Gadomskiego w artykule „Gospodarkę II RP gubił etatyzm”, w „Gazecie Wyborczej” z 15 maja 2018 r.), że główną przyczyną niepowodzeń gospodarczych II Rzeczypospolitej był nadmierny etatyzm. Zgadzam się z Witoldem Gadomskim, że wiele działań państwa w II Rzeczypospolitej było szkodliwych dla gospodarki. Szkody te mogłyby jaskrawo ujawnić się w dłuższym okresie. Nic nie wskazuje jednak na to, że gdyby przy niezmienionych innych warunkach funkcjonowania systemu ekonomicznego w okresie międzywojennym ograniczyć zaangażowanie państwa, to poziom aktywności gospodarki w okresie istnienia II Rzeczypospolitej byłby wyższy. Można się spodziewać, że byłoby jeszcze gorzej. Barierą wzrostu w okresie międzywojennym były w pierwszej kolejności problemy popytowe: utrata zagranicznych rynków zbytu oraz ograniczenia popytu wewnętrznego wynikające po pierwsze z ograniczenia dochodów eksportowych, a po drugie, z prowadzenia polityki deflacyjnej (czyli tłumienia popytu wewnętrznego) mającej zapobiec deficytowi handlowemu przy przewartościowanym kursie złotego. Gdy w latach 1936–1939 państwo porzuciło politykę deflacyjną i poprzez budowę COP zaangażowało się w napędzanie gospodarki, przy niewykorzystanych mocach produkcyjnych i wysokim bezrobociu, przyniosło to zbawienne skutki w postaci wzrostu produkcji przemysłowej, która w latach 1936–1938 rosła w tempie ponad 10 proc. rocznie. Najwyższy poziom i najwyższą dynamikę wzrostu gospodarczego osiągnięto więc w latach, w których rola państwa w gospodarce była najwyższa w pokojowym okresie istnienia II Rzeczypospolitej. Można zadać pytanie, co by było, gdyby nie wybuchła wojna? Twardej odpowiedzi nie mamy, ale możemy formułować hipotezy. Historyk gospodarczy Piotr Koryś (w artykule „The State as an Entrepreneur: Reorientation of the Economic Policy of the Republic of Poland in Late 1930s and the Development of State Capitalism”, Ekonomia, 4/2015) twierdzi, że w 1939 r. proste rezerwy były już w dużej mierze wykorzystane. Kontynuacja prowadzonej przez państwo polityki gospodarczej coraz słabiej przyczyniałaby się do wzrostu PKB. Szybko ujawniłyby się bariery finansowe – wzrost zadłużenia i inflacja. Zaczęłyby się pojawiać również negatywne skutki przyjętego modelu, w którym inwestycjami produkcyjnymi zajmuje się państwo. Zastosowanie tego systemu było skądinąd w części wymuszone – początkowo zakładano, że rząd skupi się na rozbudowie infrastruktury, a fabryki w COP będzie budował kapitał prywatny, lecz okazało się, że nie jest łatwo znaleźć kapitał prywatny gotowy realizować inwestycyjne plany rządu. Powojenne doświadczenia z wielu krajów pokazują, że model oparty na bezpośrednich inwestycjach państwowych jest znacznie mniej efektywny niż taki, w którym państwo zapewnia szeroko pojętą infrastrukturę transportową, prawną, edukacyjną itp. i stwarza warunki do inwestowania sektorowi prywatnemu. Dziś w szerokiej świadomości COP jest przedsięwzięciem stanowiącym powód do dumy, potwierdzającym dobitnie, że w II RP państwo polskie potrafiło tworzyć światłe wizje i je skutecznie realizować. Trzeba jednak mieć na względzie, że tylko część fabryk rozpoczęła produkcję przed wybuchem wojny i COP nie zdążył wywrzeć istotnego wpływu na poprawę wyposażenia polskiej armii. Nie doszło również do komercyjnej weryfikacji tego przedsięwzięcia. Trudno stwierdzić, czy miało ono sens ekonomiczny i czy utrzymałoby się na rynku w warunkach konkurencyjnej gospodarki. Warto pamiętać o niepowodzeniu prekursora COP, którym były inwestycje górniczo-hutnicze podejmowane przez rząd Królestwa Polskiego, zainicjowane w latach 1815–1830 przez Stanisława Staszica i Ksawerego Druckiego-Lubeckiego w Zagłębiu Staropolskim, na terenie późniejszego COP. Inicjatywa ta nie okazała się trwała i większość zakładów później zamknięto, gdy nie były w stanie przetrwać na rynku. Niezweryfikowany mit COP może prowadzić do niebezpiecznego przekonania o skuteczności przedsiębiorczej działalności państwa. Odzwierciedleniem takiego przekonania wydaje się przyznanie przez tegoroczne Forum Ekonomiczne w Krynicy nagrody w kategorii Firma roku państwowej agendzie, jaką jest grupa Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), w skład której wchodzi Bank Gospodarstwa Krajowego, będący prawną kontynuacją instytucji, która finansowała budowę COP. Zastrzegam, że nie twierdzę wcale, iż PFR nie zasługuje na nagrodę. Gdyby otrzymał odrębną nagrodę specjalną, nie byłoby w tym nic niezwykłego. Natomiast kuriozalne jest przyznanie tej państwowej instytucji nagrody w kategorii Firma roku. Można to odczytać jako wyraz przekonania, że najlepszym przedsiębiorcą w Polsce jest państwo. Jeśli PFR jest rzeczywiście najlepszą firmą, to może nie ma sensu, by zajmował się wspieraniem gorszych od niego przedsiębiorstw prywatnych, a rozwijał się sam – wypierając, zastępując lub przejmując prywatne spółki? Pogląd taki byłby nad wyraz szkodliwy i niebezpieczny. Jeżeli chcemy, by Polska zmniejszała lukę rozwojową w stosunku do krajów wysoko rozwiniętych i by możliwie szybko dołączyła do ich grona, to potrzebujemy innowacyjnych i dynamicznych przedsiębiorstw, które będą zdolne do konkurowania i ekspansji na rynku światowym. Nie zrobią tego firmy państwowe. Niebezpieczne scenariusze II Rzeczpospolita podejmowała olbrzymi trud tworzenia nowej państwowości z ziem trzech zaborów, w sytuacji niesprzyjającego gospodarczego i politycznego otoczenia międzynarodowego. Ńwcześni sternicy polityki gospodarczej kraju działali w skrajnie trudnych warunkach, a ich możliwości wyboru były ograniczone. Problemy gospodarcze, których nie byli oni w stanie lub nie zdołali uniknąć, warto analizować z myślą o tym, by zapobiec podobnym nieszczęściom w przyszłości. Nieznajomość, niezrozumienie lub lekceważenie doświadczeń gospodarczych II Rzeczypospolitej może prowadzić do realizacji niebezpiecznych scenariuszy. Istnieje ryzyko, że w najbliższych latach Polska, na własne życzenie, doprowadzi do powtórzenia jednego z tych zjawisk, które zahamowały jej rozwój gospodarczy w okresie międzywojennym. Brak zrozumienia dla istoty korzyści gospodarczych z przynależności do UE oraz spory polityczne z Brukselą mogą spowodować, że gdy Polska stanie się płatnikiem netto do budżetu unijnego, opuścimy Unię. Wyjście z niej i ograniczenie dostępu do rynku europejskiego mogłoby mieć podobnie dramatyczne konsekwencje jak odcięcie gospodarki II Rzeczypospolitej od zagranicznych rynków zbytu. Z drugiej strony, w przypadku gdy w wyniku wyborów zmieni się władza w Polsce, może zostać podjęta decyzja, aby jak najszybciej wejść do strefy euro, w przekonaniu, że dzięki temu Polska zostanie jeszcze mocniej związana z Europą Zachodnią. Może się to okazać błędem o podobnie groźnych konsekwencjach jak decyzja o uporczywym utrzymywaniu w latach 30. XX w. sztywnego parytetu złotego względem złota i członkostwa w „złotym klubie” pod przywództwem Francji. Przyjęcie euro, zamiast spowodować silniejsze zakotwiczenie Polski w Unii Europejskiej, może przyczynić się do problemów ekonomicznych i kumulacji frustracji społecznej, co w kolejnej odsłonie politycznej może doprowadzić do rozstania się Polski zarówno ze strefą euro, jak i z UE. Istnieje również ryzyko, że rządzący, uwiedzeni mitycznym i nieprawdziwym wyobrażeniem o sukcesach działalności gospodarczej państwa w II Rzeczypospolitej, uznają, że konsolidacja i rozbudowa sektora państwowego oraz pełnienie przez państwo funkcji przedsiębiorcy może stać się skutecznym motorem napędowym polskiej gospodarki. Taka strategia mogłaby spowolnić postęp cywilizacyjny kraju. Stefan Kawalec – ekonomista, prezes firmy doradztwa strategicznego Capital Strategy. W latach 1991–1994 był wiceministrem finansów. Współautor, wraz z Ernestem Pytlarczykiem, książki „Paradoks euro. Jak wyjść z pułapki wspólnej waluty?” (Warszawa 2016), w której zawarte są wybrane tezy prezentowane w artykule Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL Kup licencję Zobacz więcej Przejdź do strony głównej

społeczeństwo i gospodarka ii rp